Reklama

Reklama

Reklama

Wnuk Zbigniewa Wodeckiego rośnie na gwiazdę! "Leo Stubbs Dużo odziedziczył po dziadku"

Zbigniew Wodecki (†67) cieszył się, że wnuk pokochał scenę. Niestety, nie dane mu było zobaczyć, jak chłopiec święci triumfy.

Gdy Leo Stubbs debiutował w "Małym Lordzie" w Operze Krakowskiej, wokalista siedział na widowni i miał łzy w oczach.

- Leo uwielbia to robić. Widziałem go na scenie i jest bardzo fajny. Czuję, że on pójdzie w tym kierunku. Jest urodzony do tego, bo wchodzi na plan i nie trzeba go ustawiać. Jest skromny, cichy i małomówny - mówił z entuzjazmem artysta i miał nadzieję, że będzie mógł śledzić karierę wnuka, a może nawet udzieli mu kilku rad.

Jak sam przyznał, nie był idealnym ojcem, ale robił co w jego mocy, by być dobrym dziadkiem. - Dopiero przy wnukach zorientowałem się, jak mało dałem swoim dzieciom. Jak bardzo byłem zajęty własną karierą - wyznał skruszony.

Reklama

Niestety, nie było mu dane zobaczyć kolejnych ról chłopca. Teraz Leo święci triumfy w "Tajemniczym ogrodzie" w krakowskim Teatrze Bagatela. - Jest fantastyczny, łapie uwagi niczym dorosły, chodzi do szkoły muzycznej, ale powiedział mi, że będzie aktorem - zdradza reżyser spektaklu Janusz Szydłowski.

Katarzyna Wodecka-Stubbs widzi w chłopcu wiele z taty, za którym wciąż tęskni. - Myślę, że Leo dużo odziedziczył po dziadku. Wspaniale rozwija się, a my cały czas go wspieramy i będziemy wspierać - mówi w rozmowie z "Dobrym Tygodniem".

Córka zmarłego artysty, która założyła fundację im. Zbyszka Wodeckiego, wie, że ojciec byłby bardzo szczęśliwy, widząc jak świetnie radzi sobie Leo. Jest przekonana, że za jakiś czas jej syn jedną z ról zadedykuje ukochanemu dziadkowi, który od początku go mocno dopingował i powtarzał, że ma talent.

***

Zobacz więcej materiałów:

Dobry Tydzień

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy