Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Tomasz Wolny: Gdyby nie Agata, dziś bym leżał i kwiczał

Zosia nie musiała długo czekać na rodzeństwo. 2 lata później urodził się Tymon (8 l.), a 4 lata po nim Halszka (6 l.). - To szczęście w najczystszej postaci, ale i największe zobowiązanie, by je wychować i zadbać o ich przyszłość - mówi dumny tata.

Reklama

W 2014 roku otrzymał propozycję pracy w TVP w Warszawie. Dla świeżo upieczonego męża i ojca było to nie lada wyzwanie, również logistyczne.

Wstawał w nocy, by pociągiem z Poznania dotrzeć na poranny program do stolicy. Zaraz po pracy zaś biegł znowu na dworzec, żeby zdążyć jeszcze zobaczyć dzieci, zanim żona położy je spać. Prawdziwy maraton!

W końcu nie był w stanie poradzić sobie ze zmęczeniem... Pomysł z przeprowadzką do stolicy coraz częściej pojawiał się w wieczornych rozmowach. Nabrał bardzo realnych kształtów, kiedy Agata po urlopie macierzyńskim otrzymała także propozycję pracy w TVN24 Biznes i Świat w Warszawie.

Tomasz przyznaje dzisiaj, że obawiali się, jak na tę zmianę zareagują ich pociechy.

- Pewnego dnia posadziliśmy starsze dzieci na kanapie i powiedzieliśmy: w Warszawie czeka na was wymarzone piętrowe łóżko. Chociaż nie było im łatwo zostawić wszystko, co do tej pory znały, to wydaje mi się, że zniosły to lepiej od nas - przyznaje dziennikarz.

Przy każdej okazji podkreśla, że wiele dobrych decyzji to zasługa jego ukochanej. - Gdyby nie Agata, nic by z tego nie wyszło. Właściwie nie byłoby niczego sensownego w moim życiu - komplementuje życiową partnerkę.

Dowiedz się więcej na temat: Tomasz Wolny

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »