Sylwia Bomba, otwiera się w nowym oknie pożegnała pod koniec lipca swojego byłego partnera Jacka Ochmana. Ciało byłego działacza PZPN zostało znalezione w jego mieszkaniu w Warszawie, po tym jak zerwał kontakt z rodziną. Ojciec dziecka Sylwii Bomby zmarł, jednak celebrytka znana z programu "Goggle Box. Przed telewizorem" nigdy nie ujawniła szczegółów na ten temat. Sylwia zdradziła jednak, że nie była związana z Jackiem od ponad roku, a problemy w ich związku trwały znacznie dłużej. Pogrzeb Jacka Ochmana miał miejsce 10 sierpnia w podwarszawskich Markach., otwiera się w nowym oknie
W najnowszym wywiadzie dla Wirtualnej Polski postanowiła opowiedzieć o odejściu byłego partnera oraz sprostować pogłoski, które pojawiły się, gdy w sieci zamieszczono zdjęcia z kościoła. Wbrew złośliwym plotkom celebrytka uczestniczyła w mszy pogrzebowej.
"Podeszła do mnie osoba z grona rodziny i powiedziała "Choć do nas" (...) Czułam, że byłam osobą w jego życiu, dałam mu dziecko, on nie zdecydował się walczyć o naszą rodzinę i uważam zrobiłam wszystko tak, jak czułam" - tłumaczyła, jak znalazła się w kościele.
Poruszona Sylwia przyznała, że specjalnie nie zabrała ich córeczki Antosi na uroczystości pogrzebowe. Bomba złożyła przy urnie kwiat w imieniu 3,5-latki, której zamierza kiedyś wyjaśnić, co stało się z jej ojcem. Dziewczynka do dziś nie wie, że jej tata nie żyje. Antonina nie miała kontaktu z Ochmanem przez 4 miesiące przed jego odejściem.
Najbardziej poruszającym momentem dla Bomby, był ten, w którym schorowana matka Jacka Ochmana podeszła do niej po pogrzebie i wyznała:
"Wychowaj Antosię w szczęściu (...) Sylwia, zrobiłaś wszystko, co mogłaś..." - relacjonowała dla Wirtualnej Polski celebrytka.
Zobacz też:











