Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Smutne święta Nieśpielak

W Wielką Sobotę przykrość spotkała Olę Nieśpielak, która odpadła z programu "Jak oni śpiewają". Ale poza tym jednym wypadkiem było już śpiewająco świątecznie.

W przedświątecznym odcinku programu "Jak oni śpiewają" był wielkanocny zajączek - w tej roli były już uczestnik, Daniel Wieleba, byli goście specjalni, wśród których szczególne miejsce, fotel czwartego jurora, zajęła Justyna Steczkowska, a za kulisami - suto i świątecznie zastawione stoły, a nawet wielkanocne prezenty dla uczestników programu.

Reklama

Muzyczną podróż rozpoczął Maciej Jachowski z utworem "Szczęśliwej drogi już czas". Rozpoczął bardzo dobrze, mimo że to gwiazda, która już dwukrotnie znalazła się w strefie zagrożenia. Steczkowskiej podobało się, że nie ma "aktorskiej maniery" podczas śpiewania, która bardzo męczy profesjonalnych śpiewaków. W prezencie od Wielkanocnego zajączka Wieleby kawaler Jachowski otrzymał babę. Wielkanocną.

Oli Zienkiewicz "z programu na program przybywa kolorów i umiejętności", jak to określiła Ela Zapendowicz. Do Roberta Kudelskiego, który wprost kocha spacery po Rynku Nowego Miasta, wyjątkowo pasował "Sen o Warszawie". Trudny utwór, wielki, wielki przebój, ale z ciężkiej próby Kudelski wyszedł obronną ręką. "Smacznie zaśpiewane i smaczny aranż" - świątecznie podsumował Rudi Schubert. Smaczna była również zakulisowa niespodzianka przygotowana przez Roberta Kudelskiego - własnoręcznie upieczony sernik.

Krzysztof Hanke, żeglarz od pasa w dół (rybackie kalosze do garnituru) zmierzył się z przebojem jednego z jurorów, "Córką Rybaka" Rudiego Schuberta, z której "wydobył ukryte treści, mając w oczach pioruny",jak stwierdził oryginalny wykonawca. Tylko Edycie Górniak się nie podobało, bo się Hanke "strasznie nasadził", cokolwiek by to nie miało znaczyć.

Samuel Palmer do programu wrócił ze strefy zagrożenia i... robił wszystko, żeby ponownie się w niej znaleźć. Jurorzy, co prawda byli łaskawi, ale to chyba ze względu na świąteczny, dobroczynny nastrój. Potwierdziła to zresztą Justyna Steczkowska - "Dzisiaj są święta, daję wszystkim same szóstki".

Za to Bożena Dykiel nie musiała liczyć na łaskawość, bo jej lekko kabaretowa, a na pewno aktorska interpretacja przeboju "Jesteśmy na wczasach" była po prostu niesamowita.

"Najlepsza wersja tej piosenki, jaką słyszałam" - równie niesamowicie zabrzmiał ten komplement w oczach surowej Eli Zapendowskiej. Trudno w to uwierzyć, po wspaniałym oryginale Wojciecha Młynarskiego, ale rzeczywiście, wykonanie Bożeny Dykiel, jej świeże podejście do przeboju, było absolutnie porywające. Nasza gwiazda, doskonała kucharka - jak reklamowała zgromadzona za kulisami rodzina - otrzymała w prezencie wielkie strusie jajo, którym można wykarmić całą rodzinę.

Ognista, w czerwieni, Laura Samojłowicz "Szalała, szalała" i to tak, że Rudi Schubert zastanawiał się, czy na nią "bardziej patrzeć czy bardziej słuchać, bo jedno i drugie świetnie jej wychodzi". Co ciekawe, z opinią zgodziły się nawet panie jurorki.

Jacek Borkowski "czuł" piosenkę "Czerwony autobus" i dzięki temu wypadł naturalnie, gorzej Maria Niklińska,dla której wypowiedź Justyny Steczkowej: "Jesteś bardzo ładna, ale może śpiewanie nie jest twoim powołaniem", nie jest chyba najlepszą oceną.

Święta świętami, a regulamin regulaminem. I tak do strefy zagrożonych na koniec programu trafili Samuel Palmer - kolejny to już raz i Marysia Niklińska, czego można się było spodziewać.

MWMedia/pomponik.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »