Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Rodzinna tragedia braci Mroczków

Mieli po 18 lat, kiedy do Haliny Mroczek zadzwoniła siostra.  "Jest casting na bliźniaków" − oznajmiła podekscytowana.

Reklama

Nie wierzyli, że dostaną role w serialu „M jak miłość”, ale udało się. W pierwszych odcinkach zaciągali jeszcze po siedlecku. Dziś, gdy oglądają te odcinki, pękają ze śmiechu. Cezary Morawski, filmowy tata, witał ich na planie przedrzeźniając: „No i przejechaaali”. 

Bracia sami uczyli się dykcji i aktorstwa podglądając kolegów na planie. Przypatrywali się też, jak to jest w wielkim świecie. 

"Wykorzystali uczciwe swoją szansę" – mówi o nich scenarzystka serialu Ilona Łepkowska. 

Marcin z bratem ciężko pracowali na sukces. Wstawali o trzeciej w nocy, by zdążyć na pociąg. O szóstej rano byli na planie. Marcin, który marzył o karierze wojskowej, wsiąkł w aktorstwo. Jednak czuł, że warto mieć konkretny zawód. Kiedy podjął studia na Wydziale Inżynierii Lądowej Politechniki Warszawskiej, przeniósł się do Warszawy. Mieszkał w akademiku, a potem kupił sobie mieszkanie nieopodal Parku Szczęśliwickiego.

Nie zapomnieli też o rodzicach. Dziś dzięki synom są właścicielami świetnie prosperującego sklepu spożywczego.


Dowiedz się więcej na temat: Bracia Mroczek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje