Dwie "Lalki" naraz. Serial Netfliksa wywołał burzę
Kto by pomyślał, że w 2026 roku "Lalka" znowu stanie się tematem "grzejącym" społeczeństwo. Wszystko to za sprawą dwóch adaptacji, które ukazały się na rynku audiowizualnym w krótkim odstępie czasu.
Zanim ostatniego dnia września do kin trafił film Macieja Kawalskiego, który bije obecnie rekordy popularności, otwiera się w nowym oknie, wszyscy zdążyli już pospierać się o serial Pawła Maślony. Produkcja, która trafiła na VOD w połowie ubiegłego miesiąca, wywołała żywą dyskusję.
Niektórzy odbiorcy nie byli zadowoleni z tego, w jaki sposób twórcy podeszli do powieści z końca XIX wieku, będącej częścią kanonu lektur szkolnych. Choć zadbali oni o wierność realiom historycznym, język i wymowa dzieła są zdecydowanie bardziej współczesne.
Pod trend recenzowania serii podpięło się mnóstwo znanych osób, nie tylko związanych z branżą rozrywkową. W końcu głos w sprawie zabrała też Magdalena Cielecka, wcielająca się na ekranie w Kazimierę Wąsowską. Oto co o tym wszystkim myśli.
Cielecka broni kontrowersyjnej "Lalki". "Artysta ma prawo do wszystkiego"
Z uwagi na jej własne zaangażowanie w przedsięwzięcie nic dziwnego, że aktorka wstawiła się za twórcami. Według niej udało im się osiągnąć coś ważnego, co nie udaje się wszystkim, a co w sztuce jest szczególnie cenne: poruszyli, wywołali duże emocje i skłonili do rozmów.
"Przede wszystkim uważam, że artysta ma prawo do wszystkiego, jeżeli ma wizję. Jeżeli to (...) [jest spójne - przyp. aut.], jeżeli to jest interesujące, jeżeli nas to porusza, również do dyskusji, do kłótni, do protestów - to dobrze. Sztuka ma poruszać, ma nas drażnić, ma budzić wszelakie emocje. Abyśmy tylko nie (...) [przesadzali] (...). To jest ważne i naprawdę artysta ma prawo zrobić wszystko" - powiedziała w Esce.
Cielecka całkowicie popiera otwartość, odwagę i luz, z jakim Maślona podszedł do książki mającej szczególny status w historii rodzimej literatury.
"Nie musimy być wierni oryginałowi, nie o to w tym chodzi. (...) Artysta ma za zadanie reinterpretować, przetwarzać, wkładać kij w mrowisko, opowiadać po swojemu, nowocześnie, przez siebie i ze swojej perspektywy, i dzisiaj. I w moim odczuciu 'Lalka' Netfliksowa taka jest" - dodała.
Cielecka nie wytrzymała ws. zamieszania wokół "Lalki". "Nie o to w tym chodzi"
Co ciekawe, aktorka już parę miesięcy temu ostrzegała, że projekt Maślony będzie daleki od typowej szkolnej adaptacji.
"Opowiada to w taki sposób, który nie jest grzeczny, który jest współczesny, nasz, dzisiejszy. Oczywiście my jesteśmy w kostiumie, wszystko tam się zgadza, każdy detal historyczny, ale jednak to jest podkręcone (...). [Maślona] nie boi się ludzkiej natury w żadnej postaci. Prawdziwej ludzkiej natury (...)" - opowiadała w podcaście "WojewódzkiKędzierski".
Ale dla każdego coś dobrego. Zwolennicy wiernych ekranizacji mogą przecież zamiast serii Netfliksa obejrzeć film Kawalskiego. Możliwość wyboru i znalezienia bardziej odpowiedniej dla siebie estetyki to według Cieleckiej największy plus pojawienia się w tym samym czasie dwóch nowych "Lalek".

Zobacz też:
To było kwestią czasu. Magdalena Cielecka potwierdziła doniesienia, otwiera się w nowym oknie








