Materiał zawiera linki partnerów reklamowych
Radek Liszewski, otwiera się w nowym oknie to lider niezwykle popularnego zespołu Weekend. Piosenkarz jest obecny na scenie od ćwierć wieku, dobrze zna więc wszystkie blaski i cienie codzienności gwiazdora disco polo.
50-latek jak mało kto ma więc podstawy do tego, by komentować przebieg kariery jednego z najważniejszych obecnie twórców w kraju, tj. Skolima. W rozmowie z Pomponikiem powiedział wprost, co sądzi o jego strategii koncertowej.
Przy okazji na "Roztańczonym PGE", na którym obaj występowali, rozprawił się też z plotkami na ich temat. Teraz już nie ma co do nich żadnych wątpliwości.
Plotkowano o ich napiętej relacji, a teraz Liszewski kwaśno skwitował ws. Skolima. "Współczuję"
Skolim uchodzi za jednego z najbardziej zapracowanych wokalistów w kraju. Od dłuższego czasu regularnie powraca dyskusja o jego nieustannie napiętym grafiku, zgodnie z którym występuje nawet kilka razy dziennie w oddalonych od siebie miastach.
Niedawno wyszło na jaw, że na sam październik Konrad Skolimowski zaplanował aż 55 koncertów. Z harmonogramu wynika, że zdarzy mu się w ciągu doby pojawić się na aż czterech różnych scenach. Liszewski nie omieszkał tego ocenić.
"Współczuję. Bo to przeżyłem. Ja najwięcej w swoim życiu grałem 11 [razy] w tygodniu. Tak naprawdę z całego serca życzę mu siły. Kibicuję mu bardzo" - powiedział Pomponikowi.
Oglądaj "Disco Star" w Polsat Box Go, otwiera się w nowym oknie
Wreszcie zdementował też plotki krążące wokół natury ich relacji. Swego czasu mówiono bowiem, że panowie nie pałają do siebie zbytnią sympatią. Wszystko przez to, co wydarzyło się przed laty.
"Często ludzie gadają na podstawie tego, że ja byłem jurorem, jak Skolim startował w 'Disco Starze', [a ja] byłem na nie, ale miałem okazję ze Skolimem o tym pogadać. Siedzieliśmy, podaliśmy sobie ręce i on się z tego śmiał wszystkiego. Wiadomo, że ktoś musi odpaść, ktoś musi przejść, było tak, a nie inaczej. Każdy ma te półtorej minuty i albo się zaprezentuje tak, że przekona do siebie, albo nie, i tyle" - wyjaśnił.

Liszewski bez ogródek skwitował napięty grafik Skolima. "Wieje fabryką"
W ocenie działalności świeżo upieczonego 30-latka gwiazdor odwołał się do własnych doświadczeń.
"Ja znam to wszystko bardzo dobrze od podszewki, bo też były takie czasy, że przez ponad dwa tygodnie nie wracaliśmy do domu. I wiesz co, to trochę wieje fabryką, to wszystko. Ja się tak wtedy czułem, gadałem z menadżerem: '(...) Zrób przynajmniej ten wtorek [wolny], żebyśmy zjechali do domu, żeby poprać ciuchy' (...). A jeżeli grasz 11 [razy] w tygodniu, to wiesz, jak to wygląda" - opowiadał Pomponikowi.
Życie gwiazdy od kuchni nie jest tak kolorowe, jak mogłoby się wydawać.
"Człowiek jest upocony, umęczony, tak że naprawdę gratuluję [Skolimowi], ale też współczuję, bo to ciężka robota. Tak się wydaje wszystkim, że 'Patrz, (...) [temu] w życiu się udało, robi to, co lubi i wyjdzie na scenę, zaśpiewa'. Oczywiście, kocham to, ale ja często też powtarzam: wystarczy, jakbyś ponosił ze mną tylko walizki, pobył w tych hotelach, pospał po trzy godziny, poprzemieszczał się po lotniskach, i ludzie czasami by zmienili zdanie" - dodał.
Liszewski też grywał tak dużo jak Skolim. O młodszym koledze mówi wprost
Liszewski nie chciał oceniać, czy tak duża liczba koncertów i nieuchronnie związane z nią zmęczenie nie przekładają się na jakość show. Jemu samemu zawsze się wydawało, że daje z siebie wszystko.
"No może przy siódmym, ósmym koncercie te 100 proc. już nie jest takim 100 proc., tylko mi się tak wydaje, ale ja zawsze wychodziłem z uśmiechem. Jestem padnięty, nie mam siły, (...) już mi się nie chce, ale wychodzę na scenę (...) i nagle (...) ta scena daje tę energię, (...) że ty tych ludzi pociągasz za sobą. Ale później... no to wiem. Wiem, co on [Skolim] czuje, wiem, co przeżywa, gratulować i współczuć należy" - ocenił dla Pomponika.
Na koniec Liszewski pochwalił młodszego kolegę po fachu za to, w jaki sposób łączy działalność muzyczną z innymi aktywnościami i jak umiejętnie przekłada popularność na sukces finansowy.
"Skolim jest superprzykładem. Wie, jak do tego podejść, wie, jak to poukładać. Albo ktoś to za niego robi, albo chłop ma superłeb i tyle" - skwitował.
Zobacz też:
Materiał zawierał linki partnerów reklamowych








