Przejdź na stronę główną Interia.pl

Olga Bończyk nie może pozbierać się po śmierci Zbigniewa Wodeckiego

Olga Bończyk (49 l.) nie weźmie udziału w trasie koncertowej upamiętniającej Zbigniewa Wodeckiego (†67). Wokalistka nadal nie może pozbierać się po śmierci przyjaciela, z którym w ostatnim czasie była nierozłączna.

Gdyby żył, z pewnością byłby teraz w trasie, za kółkiem swojego samochodu, z pokrowcem na garnitury zwisającym z tyłu, z futerałem na skrzypce i kalendarzykiem, w którym zapisywał terminy koncertów i ważne daty. Ale Zbigniew Wodecki  odszedł nagle i za wcześnie...

Reklama

Zostawił przyjaciół muzyków w trakcie trasy koncertowej "Mój jubileusz" organizowanej z okazji 40-lecia jego pracy na scenie. Coś trzeba było z tym zrobić...

- Zgodnie z wolą rodziny, decyzją menadżera i reżysera koncertów, tragicznie przerwana trasa Zbigniewa Wodeckiego będzie kontynuowana. Zaplanowane koncerty zmienią nazwę na "Twój jubileusz" i będą hołdem dla wybitnego muzyka i wspaniałego człowieka, jakim był. Podczas koncertu usłyszymy najpiękniejsze utwory artysty w wykonaniu gwiazd polskiej sceny muzycznej. Wśród nich znajdą się osoby, które w sposób szczególny związane były ze zmarłym. Wystąpią m.in.: Ryszard Rynkowski, Beata Rybotycka, Jacek Wójcicki, Mariusz Patyra, Grupa MoCarta i inni - czytamy w specjalnym oświadczeniu.

Zastanawia tylko jedno. Wśród wymienionych artystów nie ma Olgi Bończyk. A pracę z tą śpiewającą aktorką Zbigniew Wodecki cenił sobie ostatnio najbardziej. To dzięki niemu Olga nabrała wiatru w żagle po rozstaniu z ostatnim partnerem i dosłownie promieniała na scenie!

Przez ostatnie półtora roku byli zawodowo nierozłączni. Coraz bardziej też zbliżali się do siebie prywatnie. W czasie choroby artysty pomagała mu w kontaktach z najlepszymi lekarzami. Czuwała przy jego szpitalnym łóżku. Do końca wierzyła, że będzie zdrowy, że będzie żył...

- Olga jest załamana śmiercią Zbyszka. Pomagają jej przyjaciele. Straciła bratnią duszę, powiernika i człowieka, na którego mogła liczyć. W sercu ma ogromny smutek i żal - mówi "Rewii" znajoma artystki.

Podczas pobytu Zbigniewa Wodeckiego w szpitalu koncertowała. Tłumaczyła sobie, że on nie chciałby, żeby opuszczała scenę i publiczność. Czy teraz wystąpi w koncertach w hołdzie człowiekowi, który uczynił ją taką szczęśliwą? Na to pytanie odpowiedź zna na razie tylko ona.

- Zbyszku, wszystko miało być nie tak - napisała 30 maja, w dniu pogrzebu artysty. Od tamtego momentu milczy...

***

Zobacz więcej materiałów:

Dowiedz się więcej na temat: Olga Bończyk

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje