Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Maryla Rodowicz: Mąż gwiazdy stracił cierpliwość

Andrzej Dużyński nie zamierza tolerować wynurzeń znanej żony na temat ich życia prywatnego. Biznesmen postanowił spotkać się z Marylą w obecności prawników.

Para rozstała się półtora roku temu. W wywiadach Rodowicz sugerowała m.in., że mąż krytykował jej wygląd i zostawił dla innej kobiety. Dużyński postanowił w końcu rozwiązać tę kwestię raz na zawsze.

Reklama

Podobno zamierza pan spotkać się z żoną w kancelarii prawnej?

Andrzej Dużyński: - Tak, to prawda. Takie spotkanie zostanie zaaranżowane w najbliższej przyszłości. Chodzi przede wszystkim o ułożenie pewnych tematów po to, żeby później przyspieszyć formalności rozwodowe w sądzie.

Dlaczego akurat teraz zdecydował się pan na taką konfrontację?

- Ponieważ moja żona od dłuższego czasu w mediach nie skupia się na swoich sprawach zawodowych, lecz opowiada o moim życiu prywatnym i o dzieciach. Czyli o tej sferze życia, którą ja nie chcę dzielić się z ludźmi. Rozumiałbym jeszcze, gdyby napomknęła o tym przy okazji promocji płyty. Ale nie może być tak, że ona mówi głównie o naszym życiu.

Nie lepiej byłoby odbyć taką rozmowę w cztery oczy, bez udziału prawników?

- Ależ rozmawiałem z nią o tym wiele razy! Obiecywała mi, że przestanie, ale później i tak robiła swoje i znów pojawiały się wywiady na mój temat. Nie pozostawiła mi wielkiego wyboru. Muszę oddzielić swoje życie od jej życia.

To będzie trudne, bo przeżyliście razem trzydzieści lat.

- Ale ja nie jestem osobą publiczną. Oczywiście będąc w związku ze słynną piosenkarką, godziłem się na to, że o naszym życiu będzie się mówić w mediach. Jednak uważam, że już wystarczy tego dzielenia się prywatnością. Nie ekscytują mnie moje zdjęcia w gazecie i na portalu internetowym. Dlatego przez długi czas w ogóle nie wypowiadałem się na temat sytuacji między nami. Lecz żona opowiada tyle nieprawdziwych rzeczy, że już nie wiem, jak reagować. Choćby to, że niby od wielu lat mam kochankę. Toż to nieprawda! Nie wiem, czy dziennikarze przekształcają jej słowa, ale to ona daje na to przyzwolenie. Koniec z tym!

***

Zobacz więcej materiałów:

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje