Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

​Maria Probosz-Hasik: "Pił i bił. I ja piłam z niemocy". To on ją uwolnił!

Para ponownie spotkała się w 1988 roku, gdy Probosz była już gwiazdą PRL-u. Mówili, że jest seksbombą, a ona chętnie wykorzystywała swoje atuty. Gdy spotkała go po latach na korytarzu, żartowała "Przyjdź na plan, mam sceny rozbierane" - przypomina "Dobry Tydzień".

Andrzej miał wtedy żonę, a małżeństwo Marii chyliło się ku upadkowi. Mimo to, gdy Hasik usłyszał, że ktoś szarpał Marię na przystanku, od razu zareagował. W mieszkaniu aktorki i Czesława Nogackiego zobaczył alkohol, a na ścianach szminką były namazane wyznania miłosne.

Reklama

"Pił i bił. I ja piłam, z niemocy. Był jak kleszcz, nie potrafiłam się od niego odczepić" - wyznała wówczas.

Andrzej rozwiódł się, zabrał Marię z toksycznego mieszkania i zamieszkali razem. Ich wspólna przyszłość nie była jednak kolorowa. Po śmierci rodziców, Maria popadła w depresję, a ukojenia szukała w alkoholu.

Jak czytamy w "Dobrym Tygodniu", gdy Andrzej odbierał ją ze szpitala z wyniszczoną wątrobą, Maria prosiła, by "trzymał ją w postanowieniu, że nie sięgnie więcej po kieliszek".

Probosz-Hasik zmarła w 2010 roku na raka trzustki, a Hasik trzymał ją za rękę.






pomponik.pl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Maria Probosz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »