Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

​Marcin Spenner: Przegrał z Dawidem Podsiadłą i ciągle czeka na swój czas

Kiedy w czerwcu 2012 roku Marcin Spenner (36 l.) awansował do finału drugiej edycji polskiego „X Factora”, wiedział, że nie ma żadnych szans, by wygrać z młodszym od niego o prawie dekadę Dawidem Podsiadło. Nie miał na siebie pomysłu i mocno ściskał kciuki za rywala. Dziś Dawid jest megagwiazdą, a on... wciąż czeka na swoje pięć minut.

Na udział w castingu do "X Factora" Marcina Spennera (sprawdź!) namówili przyjaciele, którym wcześniej - oglądając razem pierwszą odsłonę programu - powiedział, że... zaśpiewałby lepiej niż Gienek Loska czy Michał Szpak.

Marcin, choć wiele osób typowało go na zwycięzcę show TVN, od początku wiedział, że nie uda mu się pokonać Dawida Podsiadły.

Drugie miejsce było dla Marcina Spennera spełnieniem wielkiego marzenia o zaistnieniu na polskiej scenie muzycznej. 27-letni wówczas wokalista usłyszał w finale "X Factora" od Czesława Mozila, że będzie "mistrzem coverów śpiewających cudze piosenki do kotleta", ale postanowił udowodnić, że jednak stać go na więcej.

Reklama

Dopiero trzy lata po "X Factorze" Marcin odważył się zerwać kontrakt z wielką wytwórnią płytową, który musiał podpisać jako finalista show. Związał się z małym studiem nagrań i ludźmi, którzy uwierzyli w jego talent i pomogli mu wydać debiutancki krążek. Album "Na czasie" (posłuchaj!) ukazał się dopiero w 2019 roku.


Marcin Spenner twierdzi dziś, że gdyby nagrał własny krążek od razu po "X Factorze", z całą pewnością nie byłby on zgodny z tym, co mu w duszy grało. "Musiałem się zatrzymać, zajrzeć w głąb siebie i poszukać mojego prawdziwego muzycznego ja. Dzięki temu dzisiaj w stu procentach utożsamiam się z tym, co śpiewam" - wyznał w rozmowie z "Anywhere.pl".

Marcin Spenner nie kryje, że po "X Factorze" funkcjonował na rynku nie jako wokalista obdarzony niezłym głosem, ale jako... ciacho ze świetnym ciałem. Bolało go, że media piszą wyłącznie o jego mięśniach, które prezentował na zdjęciach z wakacji wrzucanych na Facebooka i Instagram.

Rok temu, tuż przed wybuchem pandemii, Marcin Spenner zadebiutował jako reżyser, kamerzysta i montażysta - sam nakręcił teledysk do piosenki "Milion" (zobacz!), który zadedykował wszystkim, którzy z powodu koronawirusa musieli zostać w domach.

Marcin Spenner wykorzystał lockdown, by pracować nad nowymi piosenkami, które znajdą się na jego drugiej płycie. Jedną z nich zaprezentował w ostatni weekend czerwca podczas Festiwalu Decalogue - 10 Prostych Słów w Gdańsku.

Marcin, pytany, jak wyglądałoby jego życie, gdyby dziewięć lat temu nie zgłosił się na casting do "X Factora", twierdzi, że pewnie byłby... kucharzem. "Zanim zająłem się muzyką na poważnie, pracowałem w gastronomii, więc najprawdopodobniej byłbym gdzieś w kuchni, najlepiej pod skrzydłami utalentowanego szefa“ - wyznał w "Anywhere.pl“.

Marcin Spenner wciąż jest wielkim fanem Dawida Podsiadły, którego uważa za najlepszego polskiego artystę młodego pokolenia. "Robi świetną robotę i po prostu należał mu się wielki sukces. Ja na pewne rzeczy muszę dopiero zasłużyć“ - stwierdził w wywiadzie dla "Na Temat“.

***

Reklama

Reklama

Reklama

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »