Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Latające biustonosze, autografy na dekoltach. Łukasz Golec nie może opędzić się od fanek!

Widzi pan w nich siebie?

Reklama

- Tak, widzę w nich siebie kiedy byłem dzieckiem. Ta sama zadziorność, upór i zamiłowanie do psot, chęć rywalizacji i taka dziecięca naiwność, z której niestety do tej pory nie wyrosłem...

Jak najchętniej spędzacie razem czas?

- Różnie. Zależy od okoliczności. Ale zawsze aktywnie: piłka nożna, basen, narty. Czasem kino, koncert i wycieczki do pobliskiego lasu.

Jest pan jednym z tych nowoczesnych ojców, do których dzieci mówią po imieniu?

- Nie, raczej jestem tradycjonalistą. Tata to tata. I chociaż zależy mi na przyjacielskich relacjach z nimi, to jednak nie wierzę, abym na tym etapie mógł zastąpić im kumpla jakim jest np. ich rówieśnik.

Dla dzieciaków ma pan wystarczająco dużo czasu?

- Akurat tego to zawsze mamy za mało.

Zastanawia się pan kim będą w przyszłości?

- Mam nadzieję i życzę im tego, aby wykonywały zawód, który dostarczy im wiele satysfakcji. Jak chyba każdy ojciec chciałbym, aby były szczęśliwe.

Taka rodzicielska odpowiedzialność nie jest męcząca?

- Absolutnie. To słodkie jarzmo. Ojcostwo to wyzwanie, ale również radość. Dzieciaki dają niezłego kopa, motywują i sprawiają, że życie jest ciekawsze.

Dowiedz się więcej na temat: Paweł Golec

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »