Strasburger trzy razy brał ślub. Dopiero z ostatnią żoną doczekał się pociechy
Karol Strasburger trzykrotnie stawał na ślubnym kobiercu.
Jego pierwsze małżeństwo z Barbarą Burską nie wyszło ze względu na to, że i on, i jego żona byli zbyt młodzi na tak poważną decyzję. Z drugą ukochaną gwiazdor spędził już natomiast ponad trzy dekady. Ich związek przerwała śmierć kobiety w 2013 roku.
Prezenter zapewne nie spodziewał się, że szczęście jeszcze się do niego uśmiechnie. W 2019 ożenił się z 35-letnią wówczas Małgorzatą Waremczuk, z którą niedługo później doczekał się córki, Laury.
Aktor niejednokrotnie podkreślał, że bardzo zależy mu na rodzinie i że znakomicie odnajduje się w roli ojca. Tym bardziej zaskakuje więc, co właśnie ogłosił o małżeństwie. Ale na szczęście... nie swoim.
Karol Strasburger zabrał głos ws. małżeństwa. Tego, co stało się później, nikt się nie spodziewał
Strasburger nie ma problemów z żartowaniem o związkach, zapewne m.in. dlatego, że w jego własnym wszystko układa się znakomicie. Jedną z takich wymyślonych historyjek opowiedział niedawno - i zgodnie ze zwyczajem - w "Familiadzie", otwiera się w nowym oknie.
"Krótka historyjka ku przestrodze. Otóż młode małżeństwo zatrzymuje się w hotelu. (...) Pan młody prosi panią z recepcji o pokój: 'Chciałbym zarezerwować pokój dla nas'. Ona pyta: 'A na długo?'. 'No, na jedną dobę tylko'" - "relacjonował" gospodarz teleturnieju.
Tego, co nastąpiło później, chyba nikt się nie spodziewał.
"'Proszę bardzo' - mówi recepcjonistka i wręczając klucz pani młodej, mówi do niej tak: 'Ma pani szczęście, bo zazwyczaj... bierze pokój na godziny'" - zakończył prowadzący.
W studiu od razu zrobiło się poruszenie. Zza kadru dało się słyszeć śmiech zgromadzonych w studiu uczestników i widzów. Jedna z graczek aż zasłoniła twarz w geście zawstydzenia czy zażenowania, ale po chwili zaczęła wraz z innymi bić brawo.
"Mówię, że trzeba uważać, a już na pewno nie jeździć do tych samych hoteli" - zażartował na koniec 79-latek.
Strasburger potwierdził o "Familiadzie". "Mam się z czego cieszyć"
Dowcipy Strasburgera to stały, charakterystyczny element "Familiady", o którym wiedzą i pamiętają nawet ci, którzy już dawno nie oglądali quiz show. Sam ich "wypowiadacz" jest świadomy tego, że cieszą się one kultowym statusem.
"Wiem, że moje żarty to suchary. Ale chyba przeszły też trochę do historii. Uważam, że mam się z czego cieszyć. Nie są to rzeczy, które powalają na ziemię, ale czasami mogą - to kwestia gustu. Niektórzy śmieją się z 'Familiady', ale na szczęście ja umiem się śmiać sam z siebie" - mówił "Faktowi".

Zobacz też:








