Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Joanna Racewicz spełnia marzenie zmarłego męża!

Choć w pracy był oficerem ochraniającym najważniejszych ludzi w państwie, dla bliskich pozostawał ciepły i czuły.

Reklama

"Najlepszy tata na świecie" - mówiła o mężu w swojej książce "12 rozmów o pamięci".

"Robił zakupy, czytał książki o diecie karmiącej matki, dbał, żeby niczego nam nie brakowało" - wspomina.

Przed narodzinami syna martwił się, w jaki sposób tak potężnie zbudowany mężczyzna jak on zaopiekuje się takim okruszkiem.

"A potem to w jego ramionach Igor czuł się najbezpieczniej. Ja się bałam, a Paweł bez mrugnięcia okiem kąpał synka" - opowiada.

Gdy maluch rozrabiał, miał dla niego nieskończone pokłady cierpliwości.

"I co z tego. Młody doświadcza, poznaje świat" - tłumaczył, kiedy Igorek spychał z biurka laptop. A gdy mały w końcu zniszczył komputer, stwierdził, że najważniejsze, iż dziecku nic się nie stało.

Ich miłość okazała się silniejsza niż śmierć i upływ czasu. Joanna wciąż pamięta dotyk silnego męskiego ramienia, na którym zawsze mogła się oprzeć. I wartości, które były dla Pawła najważniejsze.

Dlatego wie, że choć czeka ją jeszcze wiele pracy, kiedyś doprowadzi do końca dzieło jego życia. Ocali pamięć o nim i sama stworzy przedszkole dla małych Polaków.

"Obiecaliśmy to sobie z Pawłem" - wyznaje.

Dobry Tydzień

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Joanna Racewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje