Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Dorota Gardias-Skóra dumna ze swoich popisów w "Azja Express"

Dorota Gardias-Skóra (35 l.) już w pierwszym odcinku "Azja Express" posunęła się do świństwa względem swoich kolegów, zajmując zatrzymany przez nich samochód. Pogodynka nie spodziewała się po sobie aż takiej bezwzględności.

Wzięłaś udział w programie "Azja Express". Czy podczas tej wyprawy dowiedziałaś się czegoś nowego o sobie?

Reklama

Dorota Gardias-Skóra: - Zauważyłam, że drzemią we mnie duże pokłady niezwykłej siły oraz że mam w sobie bardzo dużo spokoju i dystansu. Dzięki temu udawało mi się zachować równowagę, trzeźwo oceniać sytuacje, patrzeć z przymrużeniem oka na wiele z nich i nie popełnić zbyt wielu błędów. Tylko raz się rozkleiłam.

Twoja córka ma tylko cztery lata. Jak przyjęła wiadomość, że nie będzie widziała mamy przez wiele tygodni?

- Wytłumaczyłam jej, że muszę wyjechać na kilkutygodniową wyprawę, żeby przeżyć wielką przygodę i że ten wyjazd ma związek z moją pracą. Następnie wzięłam do ręki mapę i po kolei pokazywałam córce miejsca, w których będę przebywać, a które niekoniecznie są przyjazne dzieciom. Zapytałam też, co jej przywieźć z tej podróży. Odpowiedziała, że... pistolet na wodę.

Spełniłaś tę prośbę?

- Nie miałam wyjścia. Po moim powrocie Hania dostała wymarzony pistolet, ale z Indii przywiozłam jej również wspaniałe sukienki.

A dla siebie również kupiłaś coś interesującego?

- Kupiłam piękne materiały, których nigdzie indziej nie można dostać.

Jak zniosłaś rozłąkę z córką?

- To było dla mnie najtrudniejsze. Nigdy wcześniej nie rozstawałyśmy się z Hanią na tak długo. Myślałam o niej codziennie, ale wiedziałam, że jest w dobrych rękach i ta myśl pozwalała mi normalnie funkcjonować. Powrót był cudowny. Gdy zobaczyłam Hanię na lotnisku, byłam najszczęśliwsza na świecie. Nie potrafiłam ukryć wzruszenia.

Czy twój partner nie próbował Cię odwieść od pomysłu wzięcia udziału w tej wyprawie?

- Na szczęście nie. I nawet dobrze zniósł tę rozłąkę. Trzeba mieć do siebie zaufanie.

Rozmawiała
MARTYNA ROKITA / STUDIO 69

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje