To, co wydarzyło się przed dwoma laty, wciąż śni jej się po nocach. Podczas nieobecności Doroty Gardias w jej domu miało miejsce włamanie.
Wszystkie pomieszczenia zostały dosłownie splądrowane, a łupem złodziei padła biżuteria pogodynki o znacznej wartości…
Po tym wszystkim Dorota, która wraz z córką Hanią (5) i partnerem wyprowadziła się z okradzionego domu, długo się zastanawiała, co powinna z nim zrobić.
"Świadomość, że ktoś obcy chodził po jej pokojach, grzebał w rzeczach, napawa ją niesmakiem. Jej dom, w którym zamierzała spędzić z najbliższymi wiele lat, został zbrukany" – opowiadała wówczas jej znajoma,
ona sama zaś ucinała temat:
"Nikt, kto tego nie przeżył, nie jest w stanie wyobrazić sobie, jaki to wstrząs…" – mówiła Dorota Gardias drżącym z emocji głosem.
I chyba nie udało jej się odzyskać spokoju, skoro właśnie wystawiła swoją piękną posiadłość na sprzedaż.
Cena wywoławcza to aż 3,5 mln zł. Czy znajdą się chętni i zachwycą się, tak jak Dorota przed laty?
Gdy wprowadzała się do nowego domu, cieszyła się przecież jak dziecko. Nieruchomość jest położona na obrzeżach stolicy, w pobliżu znajduje się las i liczne miejsca do spacerów, a pogodynka przecież wychowała się w domu z ogródkiem w Tomaszowie Lubelskim…
Ale nie tylko położenie domu zachwyciło wtedy panią Dorotę, ale także jego nowoczesność i niewielkie koszty utrzymania. Nigdy bowiem nie ukrywała, że ogląda każdą złotówkę, zanim ją wyda.
Nie brak też nowatorskich rozwiązań w kuchni, którymi chwaliła się niedawno w programie "Gwiazdy prywatnie".
Czy więc naprawdę nie będzie jej tego wszystkiego żal?
"To ostateczna decyzja" – twierdzi z powagą pogodynka.
Zobacz również:









