Córka Borysewicza oświadczyła ws. filmu o ojcu. Musiała to sprostować
Kilkanaście dni temu na Netfliksa trafił film "Mniej obcy", opowiadający historię Jana Borysewicza, otwiera się w nowym oknie. Film Kristoffera Rusa, który najpierw miał swoją premierę na Festiwalu w Gdyni, szybko stał się hitem platformy, przyciągając przed ekrany sporą widownię.
Przy okazji opinia publiczna przypomniała sobie nie tylko o znanym gitarzyście Lady Pank, ale i jego córce, Joannie Borysewicz. Nieoczekiwanie kobieta zabrała bowiem głos ws. produkcji, chcąc sprostować pewne przedstawione przez nią informacje.
"(...) Moja mama nie miała nikogo, kiedy tata odchodził od nas. Chcę, żeby ta część naszej historii wybrzmiała zgodnie z prawdą. (...) Byli ludźmi, mieli prawo popełniać błędy, podejmować złe decyzje i nie zawsze umieć sobie ze wszystkim poradzić. Ale oboje byli dobrymi ludźmi. I nie chciałabym, żeby ktokolwiek oceniał ich całe życie przez pryzmat jednego wydarzenia czy jednej filmowej sceny" - pisała na Facebooku.
Minęło trochę czasu, a 47-latka ponownie odezwała się w mediach. Teraz już nie ukrywa, jak naprawdę wyglądają jej relacje ze znanym ojcem.
Córka Borysewicza nie mogła dłużej milczeć. Oto jak naprawdę wygląda jej relacja ze znanym ojcem. Ludzie nie wiedzieli
Joanna Borysewicz nie wystawia jednoznacznych opinii w sprawie jej historii rodzinnej. Nie da się jednak ukryć, że popularność rodzica miała wpływ i na nią samą.
"Mój ojciec był dla mnie przede wszystkim tatą. Dopiero z czasem zaczęłam rozumieć, co oznacza to, że jest również osobą znaną, rozpoznawalną przez tysiące ludzi. (...) Nie chcę sprowadzać mojego dzieciństwa do trudnych doświadczeń, bo życie nie jest czarno-białe" - powiedziała "Faktowi".
O tym, jak aktualnie wyglądają jej relacje z Janem, też wypowiada się w dość dyplomatyczny sposób, dając do zrozumienia, że nie chce posługiwać się uproszczeniami.
"Mój tata nadal jest dla mnie ważny. Nie chcę opowiadać o naszej relacji w kategoriach prostego podziału (...), bo prawdziwe życie rodzinne jest znacznie bardziej złożone. Można kochać rodzica, być dumnym z jego osiągnięć, a jednocześnie mieć własne wspomnienia i doświadczenia, które nie zawsze są łatwe. Jedno nie wyklucza drugiego" - dodała.

Córka Borysewicza wymownie o relacji z ojcem. "Znacznie bardziej złożone"
Joanna podkreśliła, że najważniejsze dla budowania dojrzałej więzi z tatą było dla niej jednoczesne odkrywanie, kim sama jest - bez konieczności oglądania się na jego sławę i dokonania.
"Z wiekiem człowiek zaczyna inaczej patrzeć na swoich rodziców i na własne dzieciństwo. Przestaje widzieć świat wyłącznie oczami (...) [najmłodszego - przyp. aut.], a zaczyna układać w całość doświadczenia, które wcześniej trudno było mu zrozumieć" - wyznała.
Dlatego w mówieniu o rodzinie tak istotne jest dla niej zaakcentowanie również talentu i wrażliwości jej mamy, Dany Borysewicz, które nie przebiły się aż tak do szerokiej świadomości.
"To skłania mnie do refleksji, że nie każdy talent zostaje dostrzeżony przez świat, a brak popularności nie oznacza braku wartości" - stwierdziła gorzko Joanna.
Choć skupiła się na własnej drodze, widać, że stara się zachować balans pomiędzy tym, co jej własne, a co jej ojca.
"Nie chcę nikomu odbierać jego osiągnięć. Zawsze byłam dumna z sukcesów mojego taty i nigdy nie chciałabym, żeby moje słowa zostały odebrane jako próba ich umniejszania" - podsumowała.
Zobacz też:
Jan Borysewicz miał wiele kobiet. Dopiero trzecia żona zmieniła wszystko, otwiera się w nowym oknie
Borysewicz ogłosił prosto ze sceny. Potwierdził, że nadchodzi ten czas , otwiera się w nowym oknie








