50 lat przerwy, a potem dwie "Lalki" naraz. Takiego efektu nic się nie spodziewał
"Lalka", otwiera się w nowym oknie była najbardziej wyczekiwaną rodzimą produkcją w tym roku. Choć w przeszłości filmowcy już dwukrotnie sięgali po tę powieść, aż prosiło się o nowoczesne spojrzenie na historię z końca XIX wieku.
Rok 2026, a nawet konkretnie wrzesień, przyniósł aż dwie nowe wizje dzieła: odbiegającą od oryginału, kontrowersyjną adaptację Pawła Maślony i zbliżoną do zamysłu Aleksandra Głowackiego, choć oczywiście niepozbawioną skrótów ekranizację Macieja Kawalskiego.
Każda z nich znalazła swoich zwolenników i przeciwników, ale i każda cieszyła się - i cieszy - dużą popularnością wśród odbiorców.
O ile raczej się nie spodziewano, że serialowa wersja stanie się hitem platformy i rozpocznie szeroko zakrojoną dyskusję, o tyle - zgodnie z przewidywaniami - filmowa odsłona faktycznie okazała się kinowym przebojem.
Doniesienia na jej temat właśnie się potwierdziły.
Była środa po południu, gdy przekazano komunikat ws. Marka Kondrata. To było tylko kwestią czasu
"Lalka" od początku szła jak burza przez kinowe ekrany. W sam weekend otwarcia wybrało się na nią 387 514 widzów. Łącznie po pięciu dniach wynik ten wzrósł do 621 969 osób. Wystarczyło raptem 10 dni, by liczba ta przekroczyła próg miliona.
"Jest to dla nas świadectwo tego, że wielkie dzieła literackie i spektakularne kino to połączenie ponadczasowe" - cieszyli się na początku października twórcy, publikując krótkie oświadczenie na oficjalnym profilu instagramowym filmu.
A to jeszcze nie koniec. "Lalka" Kawalskiego wciąż jest przecież wyświetlana w całej Polsce, a sprzedanych biletów tylko przybywa. W ciągu 12 dni twórcy podwoili swój sukces.
"'Lalka' już z dwoma milionami biletów! To prawdziwe święto polskiego kina! W trzy tygodnie tak wielu z Was zdążyło zobaczyć ekranizację powieści (...). Tych z Was, którzy jeszcze nie widzieli filmu, serdecznie zapraszamy przed wielkie ekrany, tym bardziej, że 'Lalki' długo nie będzie można zobaczyć ani w TV, ani na platformach" - ogłosiła ekipa.

Potwierdziły się doniesienia ws. "Lalki". Liczono na więcej
Dla Marka Kondrata, dla którego udział w tym przedsięwzięciu był wielkim powrotem na plan po kilkunastu latach przerwy, ale i oczywiście dla pozostałych aktorów, musi być to wielka radość. Nawet jeśli niektórzy mówią, że mogło być lepiej...
Nie ma wątpliwości, że "Lalka" pozostaje najlepiej sprzedającym się polskim filmem w tym roku. Nie zajmuje jednak pierwszego miejsca w zestawieniu - na ten moment przegania ją jeszcze "Spider-Man: Całkiem nowy dzień", który - według szacunków portalu Box Office Raport - zgromadził przed ekranami ok. 2,6 mln osób.
Po za tym przedsięwzięciu Kawalskiego wciąż jeszcze sporo brakuje do zapisania się w czołówce najchętniej oglądanych polskich filmów po 1989 roku. Na ten moment plasuje się ono na ostatnich pozycjach pierwszej dwudziestki.
Zobacz też:








