Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Agnieszka Włodarczyk wpada w panikę! Boi się wyjść do restauracji!

Agnieszka Włodarczyk niedawno urodziła. Zaczęła powoli ruszać się z domu, jednak na chwilę obecną woli spacery po lesie niż wyjścia do restauracji. Ostatnio opublikowała post, w którym wyjawiła, czego się boi.

Agnieszka Włodarczyk urodziła 7 lipca. Szczęśliwa mama opublikowała na Instagramie zdjęcie swojego małego synka Milana, informując tym samym, że przyszedł na świat. Od tej pory media nie przestają o niej pisać. Późnym macierzyństwem 40-latka zwróciła na siebie sporą uwagę.

Aktorka często korzysta z mediów społecznościowych i promuje tzw. "modę na brzydotę". Jej posty i pokazywanie rzeczywistości, w której na co dzień żyje, jest całkowitą opozycją w stosunku do słynnej ostatnio afery z Agnieszką Kaczorowską. Włodarczyk nie ukrywa, że ma trudne momenty i że macierzyństwo nie zawsze jest piękne. Możemy ją zobaczyć w naturalnym looku, bez makijażu i filtrów. Taka postawa zdecydowanie zasługuje na pochwałę, zwłaszcza że dużo ostatnio mówi się o zakłamywaniu rzeczywistości przez internet.

Reklama

Tym razem poruszyła inny ważny temat. Po reakcji jej obserwatorek widać, że to wyjątkowo istotne dla wielu kobiet. Agnieszka napisała, że odważyła się w końcu wyjść z domu i chętnie zabiera swoje maleństwo na wyprawy do lasu. Na zdjęciu, które udostępniła widać ją z wózkiem i małą suczką Tosią.

"Zaczynamy powoli wychodzić do ludzi, chociaż póki co bardziej do lasu" -  zaczęła swój wpis. Później wyjaśniła, że wyjścia do restauracji są dla niej wyjątkowo trudne, ponieważ dziecko głośno płacze, a ona nie wie, co ma w tej sytuacji zrobić. Ta sytuacja budzi w niej stres i napięcie, a nawet panikę.

Pod wpisem od razu pojawiły się komentarze jej obserwatorek. "Ja również z tych, co nie lubią karmić w miejscach publicznych i przy innych", "Agnieszka, bez stresu, cycunia do karmienia i niech patrzą!!! Dziecko głodne, trzeba nakarmić, tym bardziej w restauracji".

Zapytaliśmy o zdanie psychologa. Czy rzeczywiście matki czują aż taką presję społeczeństwa, że nie mogą wyjść do restauracji? Zuzanna Butryn, psycholożka podkreśla, że płacz dziecka może być dla wielu osób denerwujący w zależności od sytuacji, w jakiej się znajdujemy. "Przykładowo w samolocie, gdzie jest mała przestrzeń, a lot trwa kilka godzin, głośne dźwięki mogą być uciążliwe. Jednak, co ma zrobić ta mama? Ona nie ma innego sposobu na uciszenie dziecka, a ono w ten sposób sygnalizuje swoje potrzeby" - mówi Butryn. 

Psycholożka wyjaśnia, że podobnie jest z karmieniem naturalnym. To może być dla pewnych osób niekomfortowe, ale znowu, czy mama ma nie zaspokoić potrzeby malucha? "Często kobiety nie mają wyjścia i muszą nakarmić piersią. To zrozumiałe, że sytuacja jest intymna i może wywoływać różne emocje u osób ją otaczających. Jednak należy się wykazać zrozumieniem" - tłumaczy.

Polskie społeczeństwo nie jest jednak wyrozumiałe ani dla mniejszości, ani dla matek. Chcemy tacy być i dążymy do tego, jednak jeszcze długa droga przed nami. Dlatego tak potrzebne są głosy gwiazd, celebrytów, aktorów i innych znanych osób, zwracające uwagę na problem publicznego karmienia piersią i ogólnej akceptacji dla par z dziećmi w przestrzeni publicznej. 

Psycholożka zwraca uwagę na jeszcze jedną ważną sprawę. Jeśli obserwujemy u kobiety po porodzie, spadek nastroju, brak aktywności, izolowanie się w domu i zaprzestanie wykonywania czynności, które do tej pory sprawiały jej przyjemność, to należy z nią porozmawiać i zasugerować umówienie się do psychologa na konsultacje. 

Więcej o newsów gwiazdach, ekskluzywne materiały wideo, wywiady i kulisy najgorętszych imprez znajdziecie na naszym Instagramie: https://www.instagram.com/pomponik.pl/

***


Reklama

Reklama

Reklama

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »