Przejdź na stronę główną Interia.pl

Katarzyna Cichopek i Marcin Hakiel: Wbrew okolicznościom jesteśmy razem!

Katarzyna Cichopek (34 l.) i Marcin Hakiel (33 l.) są razem dwanaście lat. W tym czasie media parokrotnie ogłaszały kryzys w ich związku. Najgłośniej mówiło się o tym, gdy małżonków dopadły poważne kłopoty finansowe, spowodowane rosnącym kursem franka. Kredyt zaciągnięty na zakup willi za ok. 3,5 miliona znacząco przerósł wartość nieruchomości. Dług urósł do blisko 4,5 miliona złotych. "Przeinwestowanie" - jak sami to określili - omal nie doprowadziło do rozwodu. Na szczęście w ich życiu wszystko powoli zaczyna się układać...

Kasia i Marcin wciąż tworzą udany związek i naprawdę miło patrzeć na tę kochającą się parę, która doczekała się dwójki dzieci: Adasia i Helenki.

Reklama

O tym, że ich drogi się spotkały, zdecydował przypadek. 

"W życiu to on rządzi. Na sali tanecznej również spotkaliśmy się przypadkowo. Ktoś w jakiś sposób nas dobrał, nie mając pojęcia, że coś między nami zaiskrzy. Zaiskrzyło i w tańcu, i na gruncie prywatnym" – opowiada Katarzyna Cichopek. 

Wierzę w szczęśliwe przypadki. Moje życie pełne jest szczęśliwych przypadków. Mam też ogromne szczęście do ludzi, którzy pojawiają się na mojej życiowej drodze. Dzięki czemu jest dzisiaj, jak jest, czyli bardzo dobrze" – uśmiecha się Katarzyna.

W tym roku mija dwanaście lat, odkąd poznali się i pokochali na planie drugiej edycji „Tańca z Gwiazdami”.

Choć nie wróżono im długiej przyszłości, oni zapewniają, że w ich małżeństwie wszystko gra, a złośliwymi komentarzami starają się nie przejmować, bo najważniejsze jest, że mają siebie i mogą na sobie polegać. 

"Na przekór wszystkim jesteśmy i będziemy razem. To jest nasze życie i staramy się przeżyć je najpiękniej, jak tylko potrafimy. Darząc się miłością, szacunkiem i zaufaniem" – mówi gwiazda serialu „M jak Miłość”.

Oboje podkreślają, że do życia mają takie podejście, jak ich dziadkowie: kiedyś, jak się coś psuło, to się to naprawiało, a nie od razu wymieniało na nowe. 

Istota wszystkiego tkwi w tym, że jak pojawiają się w życiu jakieś mniejsze lub większe przeszkody, to trzeba o siebie walczyć, a nie wymieniać na lepszy model. Trzeba się przyjrzeć sobie nawzajem i ocenić, gdzie leży problem. Od problemów nie można uciekać, ale należy je w odpowiedni sposób rozwiązywać. 

"Ja jestem bardziej ugodowy i jak najszybciej staram się oczyścić złą atmosferę. Na szczęście żony nie trzeba długo przepraszać" – śmieje się Marcin. 

"Jestem jak Mała Mi z Muminków. Wybucham, szybko się złoszczę. Na szczęście Marcin już mnie dobrze zna i żeby rozładować złą atmosferę, przeprasza mnie żartem. W pewnym momencie zaczyna się śmiać, a jego humor udziela się również mnie i się godzimy" – zdradza pani Katarzyna, która jednocześnie przyznaje, że ceni męża za to, że zawsze znajduje w nim oparcie. 

"On jest moim najlepszym przyjacielem. Zawsze mogę na nim polegać. Nigdy mnie nie zawiódł. Jest mocnym, silnym męskim ramieniem, na którym mogę spokojnie się oprzeć. Do tego wszystkiego jest superojcem" – uśmiecha się Katarzyna Cichopek.

Mąż również nie jest obojętny na jej komplementy. 

"Uwielbiam ciepło, które od niej bije. Kocham ją za domowe ognisko, które mi stworzyła, za to, że jest wspaniałą matką i żoną. Do takiego domu zawsze chce się wracać" – zdradza Marcin Hakiel

Nic więc dziwnego, że szczęśliwa kobieta, taka jak pani Kasia, może doradzać innym. Jej program „Nowa Ja!” cieszy się powodzeniem u widzów. 

"Lubię tę pracę. Cieszę się, że mogę być wsparciem dla kobiet, które nie mają takich osób w swoim najbliższym otoczeniu. Moje bohaterki myślą o sobie na samym końcu. Uczę je wiary w siebie. Wspieram, bazując na własnych doświadczeniach" – mówi aktorka.

Jej mąż skupia się natomiast na prowadzeniu swoich szkół tańca. W tym roku mija dziesięć lat od założenia pierwszej akademii tańca. 

"Funkcjonują bez zarzutu. Oprócz zajęć w salach, organizujemy również obozy taneczne. Osobiście prowadzę pokazy grup" – cieszy się aktorka.

Kasia i Marcin wyjawili też, co zrobić, aby "nie zwariować w show-biznesie"!

"Trzeba go traktować jak zwykłą pracę i w odpowiednim momencie umieć się od niego odciąć. My patrzymy na to wszystko z dystansem. Jesteśmy częścią tego, kiedy potrzeba. Poza tym mamy normalne życie, momentami nudne, ale pełne miłości i wartości, które trzeba pielęgnować" – odpowiadają zgodnie. 

A sama Katarzyna Cichopek zapewnia, że mimo lat spędzonych na planie „M jak Miłość” nadal nie ma dość swojej bohaterki. 

"Uwielbiam Kingę. Nigdy w życiu nie będę miała jej dość. To ona utorowała mi drogę do kolejnych sukcesów" - wyznaje.

I oby tak było, bo przecież kredyt jakoś spłacać trzeba...

Dowiedz się więcej na temat: Cichopek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama