Krystyna Bielewicz: Moja mama przegrywała kolejne etapy w życiu, bo za mocno się otwierała i za bardzo mówiła "kocham"

Za sprawą filmu „Sztuka kochania” znów głośno jest o polskiej seksuolog, Michalinie Wisłockiej. Wcześniej historią jej życia zainteresowała się Violetta Ozminkowski, która wydała jej biografię.

W „Dzień Dobry TVN” opowiadała, że wcale nie było to proste, bowiem mówiono jej, że pisanie o Wisłockiej jest „bez sensu”, ponieważ obecnie jest sporo współczesnych poradników o stosunkach międzyludzkich.

Gościem „śniadaniówki” była również Krystyna Bielewicz, córka Wisłockiej. „Bardzo potrafiła kochać. Kochała całym sercem, oddana była bez reszty i dlatego przegrywała kolejne etapy w swoim życiu” – mówiła o mamie.

Jej dom rodzinny nie był typowy. Ojciec dzielił czas pomiędzy dwie kobiety, które mieszkały z nim pod jednym dachem. W tym wszystkim była jeszcze właśnie córka. Jednak, jak sama wyznała, mężczyzna był rzadkim gościem w domu. Zajmowała go kariera naukowa i ciągle siedział w pracy. Do domu przychodził na noc, ale córka nigdy nie odczuwała jego braku.

Bielewicz cieszy się, że jest nie tylko książka, ale i film o jej matce. „Gdyby moja mama dzisiaj żyła, to skakałaby z radości” – skwitowała.

Zatem Bielewicz jest zapewne wdzięczna Starakowi za to, że wyprodukował film o Wisłockiej, a Agnieszce, że go do tego zainspirowała.

(x-news/DDTVN)
Najlepsze tematy