Reklama

Reklama

Reklama

Zamordował i poćwiartował 17 mężczyzn. Swoje zbrodnie uwieczniał na polaroidach

Jeffrey Dahmer (zm. 1994 r.) to jeden z najbrutalniejszych seryjnych morderców w historii. 21 września 2022 r. na kanale Netflix zadebiutował wstrząsający serial oparty na jego ponurym życiorysie. Krytycy ostrzegają, że jest to show dla widzów o mocnych nerwach.

Serial "Dahmer" wywołał szereg kontrowersji. Głosy pochlebne podkreślają znakomitą grę aktorską, ważkość tematu oraz słowa prawdy na temat rasizmu i brutalności policji. Przeciwnicy nie zgadzają się jednak na gloryfikację dokonań człowieka potwora.

Kim był Jeffrey Dahmer?

W latach 1978-1991 Dahmer zamordował i poćwiartował 17 mężczyzn, a dokonania swoje uwiecznił na fotografiach Polaroid. W momencie aresztowania miał zaledwie 31 lat i zamrażarkę pełną ludzkich szczątków.

Reklama

Jeffrey przyszedł na świat w 1960 r. w dość przeciętnej amerykańskiej rodzinie z Milwaukee w stanie Wisconsin. Jego ojciec był chemikiem, wiecznie nieobecnym w domu, matka zaś cierpiącą na depresję hipochondryczką z nieudaną próbą samobójczą na sumieniu. Rodzice nie wykazywali większego zainteresowania starszym synem, który od wczesnych lat przejawiał dziwną fascynację zwierzęcymi kośćmi.

W wieku 15 lat Dahmer miał odciąć głowę psu potrąconemu przez auto, a resztę zwłok przybić do drzewa jako "żart". W tym czasie był już przez rówieśników postrzegany jako outsider. Regularnie popijał przed szkołą piwo i whisky, a żeby zdobyć pieniądze na alkohol, odgrywał rolę klasowego błazna.

Seksualne fantazje i pierwsze morderstwo

W okresie dojrzewania Jeffrey odkrył, że jest gejem. Wkrótce zaczął też fantazjować o seksualnej dominacji nad innymi mężczyznami. Jako 16-latek zasadził się nawet z kijem bejsbolowym na atrakcyjnego biegacza, który na szczęście tego akurat dnia zmienił trasę.

Pierwszego morderstwa Dahmer dokonał w 1978 r. na starszym od siebie o rok autostopowiczu. Najpierw ogłuszył ofiarę hantlem, a następnie ją udusił i masturbował się nad martwym ciałem. Kości oczyścił kwasem, rozdrobnił i rozsypał po własnym ogrodzie.

Postępujący alkoholizm uniemożliwił Jeffreyowi utrzymanie się na studiach i doprowadził do wyłączenia z armii, do której wysłał go ojciec. W kolejnych latach aresztowany był za pijactwo oraz obnażanie się w parku. Dahmer nawiązywał też przelotne relacje seksualne z mężczyznami spotkanymi w łaźni, ale przeszkadzało mu, że partnerzy ruszali się podczas współżycia.

Przerażające praktyki Dahmera

W wywiadzie udzielonym NBC w 1994 r. Dahmer przyznał: "Zabijanie nie było celem. Chciałem po prostu mieć osobę pod całkowitą kontrolą". Aby zrealizować swoje marzenie, Jeffrey wywiercał ofiarom dziury do mózgu i lał w nie kwas, w celu stworzenia żyjących zombie. Plan nigdy się jednak nie powiódł.

Lista potworności, których dopuścił się tytułowy bohater serialu Netflixa, jest długa i wyjątkowo odrażająca. Swojej drugiej ofierze odciął głowę, wygotował w detergencie, a czaszkę wykorzystywał do masturbacji. Z czasem zaczął też konserwować w acetonie głowy i genitalia zabitych.

Po incydencie z 13-letnim chłopcem, którego otępił lekami i próbował wykorzystać seksualnie, Dahmer został skazany na rok w zakładzie poprawczym. Gdy wyszedł na wolność, podjął na nowo proceder zwabiania, otumaniania i zabijania kolejnych mężczyzn w swoim mieszkaniu. Dodatkowo zaczął też konsumować organy wewnętrzne swoich ofiar.

Sąsiedzi przez dłuższy czas skarżyli się na wyjątkowy odór dolatujący z mieszkania Jeffreya. Gdy jednej z ofiar udało się uciec, na miejsce przywołano policję, ale Dahmer przedstawił incydent jako kłótnię kochanków. Po odjeździe radiowozu dokończył dzieła, wstrzykując 14-letniemu Laotańczykowi kwas solny do mózgu.

Aresztowany i winny, ale niepoczytalny?

W 1991 r. kolejna niedoszła ofiara wymknęła się z mieszkania seryjnego mordercy i przywołała policję. Tym razem funkcjonariusze nie dali się zwieźć i znaleźli na miejscu beczkę z zakonserwowanymi częściami ciała, świeżą głowę w lodówce i cały zestaw kompromitujących fotografii.

Dahmer przyznał się do popełnienia 16 morderstw, a podczas aresztowania powiedział policjantom: "Za to, co zrobiłem, powinienem nie żyć". W czasie przesłuchań otwarcie i z detalami opisał swoje nekrofilskie praktyki, ćwiartowanie ciał, a nawet konsumpcję ich fragmentów w celu wzmocnienia psychicznej więzi z ofiarami.

Przyznanie do winy nie było jednak bezwarunkowe. Prawnicy Dahmera podnieśli bowiem łagodzącą okoliczność jego licznych zaburzeń psychicznych. Mimo to po rocznym procesie sądowym uznano, że w momencie popełnienia morderstw był poczytalny i skazano go na 16 kar dożywocia.

Więzienna egzekucja

Pierwszy rok w więzieniu Jeffrey spędził w odosobnieniu, aby uniknąć szykanowania ze strony współwięźniów. Następnie przeniesiono go do mniej strzeżonej placówki, gdzie pełnił służbę czyszczenia toalet. W tym okresie zainteresował się wiarą katolicką i przyjął chrzest.

28 listopada 1994 r. Dahmer został znaleziony w łazience z poważnymi obrażeniami głowy. Po przewiezieniu do szpitala stwierdzono śmierć wskutek wykrwawienia. Linczu dokonał Jesse Anderson, którego po dwóch dniach zamordowano w więzieniu w identyczny sposób.

Zobacz też:

Jeffrey Dahmer z serialu Netflixa istniał naprawdę. Zabijał i zjadał ofiary, bo czuł się samotny

"Piękny Władzio" siał popłoch w Krakowie. Mordował "bułką z szynką i cyjankiem"

Przypominamy największe skandale nowego króla. Tego świat Karolowi III długo nie zapomni

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Jeffrey Dahmer

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy