Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Zdrady, łapówki i... pieszczoty stóp. Wywiad Meghan i Harry'ego u Oprah to wisienka na torcie

​Wywiad Oprah Winfrey z Meghan i Harrym wiele brytyjskich mediów określa jako "ogromny cios dla rodziny królewskiej", a samą Meghan obwinia się za największy od lat kryzys tej instytucji. Dla Elżbiety II i jej świty to jednak nie pierwszyzna, bowiem w ostatnich 30 latach ścieżkę dla Meghan przetarły dwie inne niepokorne kobiety - księżne Diana i Sarah Ferguson. Z czym wtedy musiała zmierzyć się monarchia i jej przedstawiciele?

Diana i "annus horribilis"

Nie ma chyba wątpliwości, że księżna Diana sprawiła brytyjskiej monarchii najwięcej kłopotów, choć ostatecznie to ona zapłaciła najwyższą cenę ginąc w paryskim tunelu podczas pościgu paparazzi. Paradoksalnie, to właśnie media były największą i często jedyną bronią Diany, która zmagała się z ogromnymi problemami w małżeństwie i czuła się uwięziona na dworze królewskim, bo ten nijak chciał jej pomóc. Do tej pory panowała tam najważniejsza zasada wyznawana przez Elżbietę II - "nie narzekaj i nic nie mów", według której żadne rodzinne czy osobiste problemy nie powinny opuszczać Pałacu Buckingham, a już na pewno nie trafiać do ogólnokrajowych mediów. Diana, jak na skalę osobistego nieszczęścia, długo się do tej zasady stosowała. Oczywiście oficjalnie, bo zakulisowo udostępniała strzępki informacji tabloidom, dawała im choćby najmniejsze tropy lub przynajmniej informowała fotografów o dobrej okazji na zdjęcie. 

Reklama

Wszystko jednak zmieniło się w 1992, który brytyjska królowa określała mianem "annus horribilis" czyli "strasznego roku", m.in. właśnie za sprawą niepokornej synowej. Na rynku ukazała się wtedy nieautoryzowana (ale tylko oficjalnie) biografia księżnej Diany autorstwa Andrew Mortona. Jej zawartość była prawdziwą bombą podłożoną pod rodzinę królewską, gdyż zdradzono tam najmroczniejsze sekrety Pałacu. We wstrząsających szczegółach opisano męki Diany w małżeństwie z niewiernym Karolem i okropny sposób w jaki była traktowana przez tamtejszy establishment, a także jej pozamałżeńskie romanse i myśli samobójcze. Publikacja książki odbyła się w atmosferze skandalu i wstrząsnęła opinią publiczną. Nigdy wcześniej na rynku nie pojawił się tak szczegółowy i krytyczny opis tego, co dzieje się za fasadą królewskiej korony. To oczywiście sprawiło tylko, że biografia stała się natychmiastowym bestsellerem. Początkowo Diana nie przyznawała się do bezpośredniej roli przy jej tworzeniu, sugerując tylko, że pozwoliła swoim znajomym na rozmowy z autorem, ale po latach wyszło na jaw, że cała publikacja była tworzona pod jej dyktando i tytuł "Diana: Prawdziwa historia" dostał nawet podtytuł "w jej własnych słowach". Księżna chciała, żeby świat usłyszał prawdę i na ten moment był to jedyny sposób, o czym ze zrozumieniem mówił kilkanaście lat później jej syn, przyszły następca tronu, William. Pół roku po premierze książki Diana i Karol ogłosili separację. 

Po separacji w prasie ukazywało się coraz więcej nieprzychylnych Dianie doniesień i mimo kolejnych prób ratowania małżeństwa, wydawało się, że księżna trafiła do ślepego zaułka z którego nie ma już wyjścia. Ponownie postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i udzieliła najsłynniejszego - przynajmniej do czasu rozmowy Meghan i Harry'ego z Oprah - telewizyjnego wywiadu w historii brytyjskiej monarchii. 25 listopada 1995 Diana zasiadła do rozmowy na żywo z dziennikarzem BBC One Panorama Martinem Bashirem. To był pierwszy "solowy" wywiad księżnej i jego treść można jedynie przyrównać do opery mydlanej, bo to historia o zdradach, pałacowych spiskach, problemach psychicznych, nieudanym małżeństwie i przyszłości rodziny królewskiej z perspektywy osoby, która jest jej częścią, ba - na tamten moment jeszcze potencjalnie przyszłą królową. Diana nie obawiała się żadnego, nawet najbardziej intymnego pytania i ze szczegółami opisywała życie zdradzanej żony. "W tym małżeństwie było nas troje, a to już tłum" - mówiła o relacji Karola z Camillą Parker-Bowles i zdanie to przeszło do historii. Wywiad oglądało blisko 23 miliony osób czyli 39,3% ówczesnej populacji Wielkiej Brytanii. Diana po raz kolejny dopięła swego - dosłownie cały świat usłyszał jej historię. 

Elżbieta II była niezwykle rozczarowana tym ruchem i miała pretensje zarówno do Diany, jak i samej stacji BBC, że wyemitowała ten wywiad. Sprawy nabrały jednak rozpędu, bo trwająca od trzech lat separacja w końcu doczekała się interwencji królowej i jej oficjalnej prośby o rozwód zaledwie kilka tygodni później. Ten zmaterializował się ostatecznie w sierpniu 1996 i w efekcie Diana straciła tytuł "Jej Królewskiej Mości". Książę William obiecał ponoć, że jak tylko zostanie królem, przywróci go zmarłej matce.

Odchudzanie w telewizji, łapówki i... pieszczoty stóp

Kolejną niepokorną żoną okazała się Sarah Ferguson, która po zaledwie 4 miesiącach narzeczeństwa poślubiła w 1986 księcia Andrzeja. Choć uroczystość i sam związek nie wywoływał aż tylu emocji, co Diany i Karola, Sarah szybko stała się ulubienicą Brytyjczyków i mediów, którzy zwracali się do niej uroczo per Fergie. Rudowłosa Księżna Yorku ujmowała naturalnością i uśmiechem, ale za pałacowymi drzwiami, po raz kolejny niestety, rozgrywał się dramat - Fergie praktycznie w ogóle nie widywała oddanego służbie wojskowej męża. Wyznała później, że przez pierwszych 5 lat małżeństwa widywała księcia Andrzeja tylko 40 dni w ciągu roku. W Pałacu Buckingham nikt jednak się tym nie przejmował, co było tylko smutnym echem niemal podobnych wyznań Diany. - Jedna z osób z pałacu, niech pozostanie bezimienna, powiedziała mi: "Na miłość boską, jesteś żoną żołnierza marynarki wojennej! Pogódź się z tym, wszyscy inni to robią" - wspominała w wywiadzie dla Harper's Bazaar. Mimo to, Sarah próbowała walczyć o małżeństwo, ale bezskutecznie, a kryzys w związku i rodzinie tylko się pogłębiał. Gdy po narodzinach ich pierwszej córki Beatrycze w 1988, książę Andrzej dostał zaledwie 10 dni urlopu na spędzenie ich z żoną i dzieckiem, Fergie nie mogła przestać płakać. "Weź się w garść" - słyszała od królewskiej rodziny.

Kryzys w małżeństwie Fergie i księcia Andrzeja nie ustawał i problemów nie rozwiązało nawet 2 lata później pojawienie się na świecie drugiego dziecka, Eugenii. Na początku 1992 para oficjalnie ogłosiła separację i wydawało się, że w przeciwieństwie do relacji Diany i Karola, tym razem tabloidy nie będą miały pożywki i temat szybko spotka medialna śmierć. Tak przynajmniej łudziła się królowa i jej dwór. Powiedzieć, że się mylili, to nie powiedzieć nic. W sierpniu tego samego roku media obiegły zdjęcia Fergie w towarzystwie amerykańskiego milionera, Johna Bryana. I to jakie! Na fotografiach z St Tropez widać było parę kochanków na basenie w sytuacji bardziej niż intymnej, bowiem paparazzi udało się uchwycić ich igraszki - biznesmen czule pieścił stopy jeszcze nie rozwiedzionej księżnej, całował ją w usta, a wszystko to na oczach 2-letniej Eugenii. Pomijając już nawet fakt, iż Sarah formalnie wciąż była żoną Andrzeja, to był to pierwszy przypadek w historii, żeby sfotografowano członka rodziny królewskiej w tak bezkompromisowy sposób. Jak można się domyślać, królowa Elżbieta II była wściekła i od tamtej pory Fergie na wiele lat trafiła na czarną listę. I to od razu. W chwili publikacji zdjęć księżna Yorku spędzała czas z rodziną królewską w Balmore i gdy tylko egzemplarz gazety trafił do rąk królowej, Ferguson została odesłana do Londynu. 

Co ciekawe, choć w swojej autobiografii "My Story" Sarah zdradziła, że w trakcie kryzysu jej największym oparciem była księżna Diana, wiele wskazuje na to, że to właśnie ona stała za tym skandalem. "Oprócz Fergie i oficera z jej ochrony, tylko Diana wiedziała, gdzie i z kim będzie spędzać urlop." I to ponoć ona dała sygnał paparazzim, chcąc prawdopodobnie na chwilę odwrócić uwagę od spekulacji na temat własnego małżeństwa i niepochlebnych publikacji. Prawda to czy nie, udało się w 100%, bo na jakiś czas tabloidy miały nową bohaterkę. 

W 1995 królowa Elżbieta II wydała polecenie rozwodu Fergie i Andrzeja, który ostatecznie został sfinalizowany rok później. Żeby nie rozzłościć jeszcze bardziej królowej, Ferguson zgodziła się na mało atrakcyjną finansowo ugodę rozwodową. Brak umiejętności zarządzania niewielką fortunę wpędził ją w ogromne długi, sięgające 5 milionów funtów. Nic więc dziwnego, że zdesperowana księżna zaczęła przyjmować komercyjne zlecenia m.in. od amerykańskiej marki "Weight Watchers" oferującej efektowny program...odchudzania. Spotkało się to oczywiście z uśmiechem politowania ze strony royalsów, podobnie jak inne biznesowe próby odbicia się od dna przez Fergie, jak choćby jej "life-style'owa firma" Hartmoor, która skończyła w milionowych długach. Jako celebrytka spisywała się świetnie i brylowała w mediach, jako biznesmenka, notowała porażkę za porażką. 

Pomimo rozwodu, Fergie i Andrzej pozostawali w przyjacielskich stosunkach i to do tego stopnia, że podobno wciąż razem pomieszkują. Przetrwali nawet największy skandal ze swoim udziałem - w 2010 "The News Of The World" przyszykował zasadzkę na księżną. Brytyjski tabloid sfilmował spotkanie borykającej się z finansowymi problemami Ferguson z podstawionym mężczyzną udającym indyjskiego biznesmena, któremu Fergie obiecała dostęp do księcia Andrzeja za 500 tysięcy funtów. Podczas rozmowy księżna przyjęła 40 tysięcy funtów w walizce. Zapis wideo ze spotkania zszokował opinię publiczną i, oczywiście, rodzinę królewską. Do tego stopnia, że w 2011 podczas hucznego ślubu Williama i Kate, Ferguson była persona non grata. 

Po latach jednak udało się jej wrócić do łask Elżbiety II, która uwielbia córki Fergie i Andrzeja, Beatrycze i Eugenię i to podobno właśnie byłej żonie swojego syna przypisuje ich doskonałe wychowanie. Ferguson została niespodziewanie zaproszona na ślub Harry'ego i Meghan w 2018, ale sympatia do książęcej pary szybko została wystawiona na próbę. Jeśli wierzyć doniesieniom gazet, to właśnie podczas wesela Eugenii kilka miesięcy później, Meghan wyjawiła rodzinie, że jest w ciąży. To z kolei podobno rozwścieczyło Fergie, która uznała to za próbę odwrócenia uwagi od wielkiego dnia jej córki. Wprawdzie plotka ta została kilka tygodni później zdementowana, ale jak to bywa w przypadku royalsów, nie możemy być już niczego pewni.

Czy to już koniec?

Wydaje się zatem, mimo oczywistych różnic, że zarówno Diana, jak i Fergie, znalazłyby w sobie duże pokłady zrozumienia dla Meghan i jej medialnej strategii po opuszczeniu rodziny królewskiej. Być może z nutką zazdrości, bo Amerykanka ma u boku kogoś, o kim obie panie mogły pomarzyć - kochającego i wspierającego męża, który dla dobra ukochanej jest nawet w stanie zrezygnować z królewskich przywilejów. Na naszych oczach rośnie nowe pokolenie royalsów i choć pewnie będzie trzeba na to chwilę poczekać, a doświadczeni Dianą, Fergie i Meghan oficjele z Buckingham nie będą chcieli powtórki z historii, jedno jest pewne - jeśli ktoś może wstrząsnąć brytyjską monarchią, to tylko kobieta.

Reklama

Reklama

Reklama

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »