Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Zaskakujące kulisy pojednania Koroniewskiej i Dowbora

Para nie mogła podzielić wspólnego majątki, postanowiła więc do siebie wrócić...

Dom w Zakopanem był spełnieniem marzeń obojga o przytulnym gniazdku na łonie natury, z dala od miejskiego zgiełku.

Reklama

Okazuje się, że ta i inne nieruchomości odegrały w całym zamieszaniu bardzo pozytywną rolę i podziałały na rozstającą się parę jak kubeł zimnej wody.

Wspólny majątek Koroniewskiej i Dowbora, choć nie byli małżeństwem, trudno było bez wielkich strat podzielić. Tym bardziej, że znaczna część kupiona była na kredyt. Wynajęci prawnicy lojalnie przed tym ostrzegali - w dobie kryzysu sprzedaż nie będzie korzystna. Kwestią sporną były także alimenty.

Dowbor podobno nie był w stanie spełnić oczekiwań finansowych swej partnerki. Sytuacja wydawała się patowa. Joasia płakała z powodu rozstania, jednak zraniona duma nie pozwoliła jej przyznać przed Maćkiem, że cierpi. Rzuciła się więc w wir pracy, starając zagłuszyć problemy.

Czas działał na korzyść obojga, więc z każdym tygodniem rodzice małej Janinki rozmawiali ze sobą dużo spokojniej. Do pojednania przyczyniła się Katarzyna Dowbor (53). To ona namówiła Joannę, by dała Maćkowi drugą szansę...

I wtedy właśnie dom w Zakopanem odegrał szczególną rolę. Para wybrała się tam tylko we dwoje. Po powrocie już wiedzieli, że będą walczyć o swój związek na terapii.

Wypadek na planie serialu "M jak miłość" był tylko przysłowiową kropką nad i. Niedawno para ostatecznie wycofała dokumenty dotyczące podziału majątku. Joanna i Maciej powrócili także do wspólnej pracy.


Dowiedz się więcej na temat: Joanna Koroniewska | Maciej Dowbor | związek | majątek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje