Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Wizja lokalna w domu Villas

Prokuratura nadal nie ustaliła, co tak naprawdę wydarzyło się trzy miesiące temu w domu Violetty Villas...

Przeprowadzona wizja lokalna z udziałem Elżbiety Budzyńskiej, gosposi diwy, skłoniła prokuratora do przesłuchania kolejnych świadków.

Reklama

"To osoby, które przed śmiercią Violetty Villas miały z nią kontakt nie tylko osobisty, ale również telefoniczny" - mówi "Twojemu Imperium" Ewa Ścierzyńska z Prokuratury Okręgowej w Świdnicy.

"Przesłuchaliśmy je, aby móc jak najdokładniej określić stan zdrowia, w jakim się wówczas znajdowała. Zebraliśmy też informacje na temat kondycji psychicznej Violetty Villas. Wersja powstania u zmarłej siniaków i złamania, przedstawiona przez jej opiekunkę w czasie wizji lokalnej, nasuwa pewne wątpliwości. Dlatego prokurator zwrócił się do Zakładu Medycyny Sądowej o wystawienie uzupełniającej opinii co do obrażeń ciała Violetty Villas".

Bliscy, w tym syn Villas, nie mają jednak wątpliwości, że do śmierci piosenkarki przyczyniła się zła opieka. "Nie chcę oceniać efektów oraz tempa pracy prokuratury. Ja nie potrzebuję dodatkowych zeznań świadków, by wiedzieć, jak od lat gosposia 'troskliwie' opiekowała się moją matką" - mówi "TI" Krzysztof Gospodarek.

Sekcja zwłok Villas wykazała, że diwa w ostatnich dniach była bardzo schorowana i zaniedbana - miała nietypowy, utrudniający oddychanie uraz klatki piersiowej, złamanie szyjki udowej z przemieszczeniem oraz odleżyny.

Dowiedz się więcej na temat: Violetta Villas | wizja lokalna | nie żyje

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama