Reklama

Reklama

Winehouse może mieć uszkodzenie mózgu

W mózgu piosenkarki Amy Winehouse mogło dojść do nieodwracalnych zmian, po tym jak dwukrotnie przedawkowała narkotyki w przeciągu ostatniego roku.

W przeciągu ostatnich 12 miesięcy Amy przedawkowała dwukrotnie: w sierpniu zeszłego roku po zażyciu mieszanki kokainy, heroiny, ketaminy, ecstasy i metaamfetaminy i w lipcu 2008 roku, po 36. godzinnym maratonie palenia haszyszu.

Po pierwszej zapaści została skierowana do psychiatry, gdyż mieszanka narkotyków spowodowała u niej stan podobny do rozszczepienia osobowości. Lekarze obawiali się, że Winehouse może próbować popełnić samobójstwo.

W czasie drugiego poważnego przedawkowania, w lipcu tego roku, piosenkarka, po 36. godzinnym, nieprzerwanym paleniu haszyszu, miała objawy najczęściej przypisywane ciężkiemu przebiegowi schizofrenii.

Reklama

Taka reakcja na czynniki psychoaktywne mogła pozostawić w mózgu artystki nieodwracalne zmiany.

Ogólna atmosfera wokół Amy jest także niezbyt zdrowa: odwołaniem koncertu w Paryżu naraziła się na prawne nieprzyjemności, a jej znajomi nie szczędzą kolorowym magazynom świeżych plotek o pogarszającym się stanie Amy. Jedynie jej ojciec, Mitch stoi za nią murem, starając się ukrócić spekulacje i zapewnić córce choćby minimum spokoju i pomóc jej okiełznać autodestrukcyjną pasję.

Wedle opinii lekarzy, jeśli dojdzie do kolejnego przedawkowania, Amy może tego nie przeżyć.

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Amy Winehouse

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy