Maja Chwalińska stała się swoistym objawieniem podczas ostatniego French Open. Tenisistka niespodziewanie dotarła aż do samego finału Rolanda Garrosa.
Po powrocie z Paryża witał ją tłum kibiców. Sportsmenka do tej pory nie była przyzwyczajona do takich scen, była więc bardzo speszona. Było kwestią czasu, gdy o Maję zaczną upominać się stacje telewizyjne.
Potwierdziło się ws. Mai Chwalińskiej. Nikt już nie ma wątpliwości
I tak w końcu tenisistka pojawiła się m.in. w TVN, gdzie w "Faktach po Faktach" zaskoczyła wyznaniem. Maja zdradziła bowiem kilka tajemnic ze swego życia prywatnego.
Zaczęła od tego, jakie ma rytuały przed meczem.
"Lubię robić krzyżówki, wyciszyć się w ten sposób. Lubię pobyć trochę sama, posłuchać muzyki"
Potem Maja zdradziła, że w najbliższych dniach będzie się starała maksymalnie wypocząć, oddając się ulubionym przyjemnościom. Te - jak sama przyznała - są dość nietypowe jak dla osoby w jej wieku. Teraz nikt już nie będzie miał żadnych wątpliwości, co Chwalińskiej w czasie wolnym sprawia największą przyjemność:
"Będę spać, będę jeść i spędzać dobry czas z przyjaciółmi. Będę też czytać książki i rozwiązywać krzyżówki. Jestem babcią w środku. Wszyscy żartują, że muszę mieć swoją herbatkę i krzyżówkę. Jestem w środku 70-letnią babcią. Lubię podchodzić do wszystkiego na spokojnie" - potwierdziła Maja Chwalińska.
Zobacz też:
Chwilę po przegranej Chwalińskiej Podsiadło nie wytrzymał. Ogłosił to na scenie








