Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Te gwiazdy popierają aborcję

Część z nich usunęła ciążę...

Josie Gibson, zwyciężczyni brytyjskiego "Big Brothera": Tak naprawdę nie chciałam aborcji. Ale zrobiłam to, by się przypodobać narzeczonemu. Ja już miałam wybrane imiona, a on odwrócił się do mnie i powiedział, że nie chce naszego dziecka i że powinnam się go pozbyć.

Od tej pory zawsze żałowałam i żałuję, że dokonałam aborcji. Płakałam przez wiele godzin. Wiedziałem od razu, że to był błąd.

(OK! Magazine)

Reklama

Maria Wiernikowska: Usunęłam ciążę. Notorycznie to robiłam. Wtedy usuwało się bez problemu. Szło się do lekarza, albo salonu kosmetycznego Izis. Skrobanka była jak wyciskanie pryszczy na twarzy.

(...) Wtedy zabezpieczenia dopiero się zaczynały. Lekarz dawał jakieś eksperymentalne pigułki, które zapominało się wziąć. Globulki Zet i kondomy występowały tylko w żartach. Nikt tego nie używał.

(Duży Format)

Katarzyna Bratkowska, feministka: Przerwałam tę ciążę, o której mówiłam w mediach.

(...) Nie chciałam nikogo bulwersować. Po prostu moim zdaniem nie ma nic złego w przerywaniu ciąży i chciałam ten zabieg odtabuizować. Chciałam umożliwić dyskusję na temat prawa do przerywania ciąży. To była w pełni przemyślana wypowiedź.

(Rzeczpospolita)

Krystyna Mazurówna: Nie znam kobiety z mojego pokolenia, która by nie zrobiła tego kilka lub nawet kilkanaście razy. Sama też miałam kilka zabiegów.

Co miałyśmy zrobić? Do wyboru była wielodzietna rodzina albo klasztor, bo środki antykoncepcyjne nie istniały. Zostawało podmywanie się zaraz "po" cytryną, nie zawsze skuteczne.

Aborcja to drażliwy temat, ale walczmy z tabu, żeby był jakiś postęp. Ja wiem, że w Polsce nadal istnieje antysemityzm, homofobia, rasizm - mimo że nie mówi się o tym głośno. Trzeba kształtować świadomość ludzi, walczyć z zacofaniem.

(Dziennik)

Maria Czubaszek: Zrobiłam to dwa razy.

Nigdy z tego powodu nie miałam traumy, tylko mówiłam: "Boże, jak to cudownie, że ja to zrobiłam".

(Uwaga TVN)

Nina Andrycz: Jak za drugim razem szłam na zabieg, moja mama się popłakała. Tłumaczyła mi: "Nie rób tego drugi raz. Z pierwszym zabiegiem się pogodził, ale drugiego ci nie daruje, Bo pokazujesz, że ci na nim nie zależy".

(...) Mój mąż [Józef Cyrankiewicz] oczekiwał żony oddanej, która po zajściu w ciążę urodzi chociaż jedno dziecko, on bardzo tego pragnął, ale ja już wtedy kochałam swoją pracę bardziej niż małżeństwo".

(Viva)

Prawo do aborcji popiera Doda.

"Uważam, że każdy jest panem swojego losu. Przypadek nie może nas postawić pod ścianą i decydować za nas, ani układać nam życia. Nie ma 'stało się'. To ja decyduję, kiedy coś się dzieje. Nie ma takiej opcji, że pójdę niechcianą drogą w swoim życiu, szczególnie że mam je jedno".

(cgm.pl)

Również Anna Mucha twierdzi, że każda kobieta powinna mieć prawo wyboru:

"Podejrzewam, że wiele kobiet, gdy dowiaduje się o ciąży, wcale nie skacze z radości, niejednej przez myśl przemknie, żeby usunąć. Są z tymi myślami same, mają w związku z nimi poczucie winy. Bo w Polsce, mam wrażenie, nie można mieć takich dylematów.

(...) Nadal jestem 'pro-choice', czyli za możliwością wyboru. Nigdy nie odważyłabym się czegoś narzucić czy sugerować żadnej kobiecie. To musi być decyzja jej i jej partnera".
(Elle)

Anna Przybylska, będąc w pierwszej ciąży, poważnie rozważała aborcję ze względu na zagrożenie płodu wadami genetycznymi:

"Każda kobieta powinna mieć prawo wyboru. Zwłaszcza wtedy, gdy istnieje prawdopodobieństwo urodzenia dziecka upośledzonego.

(...) Ja cztery tygodnie biłam się z myślami, co zrobić, jeśli jednak okaże się, że dziecko będzie upośledzone. Skłaniałam się w stronę aborcji. Mając niewiele ponad 20 lat, nie chcesz brać na siebie takiego ciężaru. Ostatecznie nie musiałam podejmować wyboru, bo kolejne badania wykluczyły ryzyko, ale mimo że urodziłam trójkę zdrowych dzieciaków, nadal uważam, że każda kobieta ma prawo decydować o sobie".

(Wprost)

Zdaniem Lily Allen lepiej jest świadomie zdecydować się na usunięcie zagrożonej ciąży, niż przechodzić przez "koszmar poronienia".

"Uważam, że kobiety powinny mieć pełne prawo wyboru. Lepiej poddać się aborcji, niż poronić. Często jesteśmy pozostawione same sobie. Czasem zdarzają się kochani tatusiowie, którzy biorą na siebie odpowiedzialność za rodzinę i po pracy opiekują się dziećmi. Jednak zazwyczaj, kiedy dziecko płacze, mężczyźni się denerwują i zostawiają je matce.

Kobiety zaczynają być zmęczone i smutne, a z czasem czują się opuszczone i wściekłe. Nawet jeśli kochają dzieci, zaczynają myśleć, jakby to było, gdyby ich nie miały. Dlatego uważam, że powinny móc przemyśleć macierzyństwo wcześniej i jeśli nie są na nie gotowe, poddać się zabiegowi".




Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »