Przejdź na stronę główną Interia.pl

Rewolucja w życiu Doroty Segdy. Wszystko dla męża

Choć była tu bardzo szczęśliwa, zrozumiała, że musi opuścić swój azyl dla dobra ukochanego. Coraz bardziej obawiała się o jego zdrowie.

Po 17 latach małżeństwa Dorota Segda (52 l.) zdecydowała się na poważną, życiową zmianę. Długo do niej dojrzewała, ale w końcu doszła do wniosku, że nadszedł odpowiedni moment. Jak zareagował na nią jej mąż, Stanisław Radwan?

Reklama

Krakowskie mieszkanie aktorki i jej ukochanego, reżysera teatralnego, nie było dla nich jedynie typowymi czterema ścianami, ale prawdziwym azylem, gdzie wypoczywali po trudach pracy, zapraszali przyjaciół. Dorota pieczołowicie je urządzała, a że lubi otaczać się pięknymi rzeczami, znalazły się tu pamiątkowe bibeloty z charakterem.

- Mam bujany fotel po babci, pianino podarowane przez Zbyszka Preisnera, a na ścianach wiszą grafiki przyjaciół - opowiadała z dumą gwiazda. I dodała: "Kocham to mieszkanie. Jest na strychu i widzę z niego cudowne miejsca - kopiec Kościuszki, a wieże Mariackie odbiją mi się w lustrze, kiedy myję zęby w łazience".

Mimo tych walorów artystka zdecydowała się opuścić swoje miejsce na ziemi i poszukać innego lokum. Było to podyktowane trudami codziennej wspinaczki. - Wchodzenie z zakupami na wysokie trzecie piętro zaczęło nam doskwierać - zdradziła Dorota.

Aktorka nie ukrywa, że decyzję o przeprowadzce podjęła z myślą o mężu. I choć starszy od niej o 27 lat ukochany prosił, by nie szukała nowego mieszkania, bo jemu wciąż wystarcza sił na pokonywanie dwa razy dziennie trzech pięter, ona wiedziała swoje.

Pomysł związany z przeprowadzką pojawił się w jej głowie już pięć lat temu. To wtedy jej mąż zachorował na sepsę. Jego stan był bardzo poważny, ale dzięki troskliwej opiece Doroty udało mu się ją pokonać. Radość nie trwała jednak długo, bo wkrótce reżyser musiał się zmierzyć z chorobą nowotworową. Na szczęście i z tej walki wyszedł zwycięsko.

Gdy wrócił do zdrowia, aktorka zrozumiała, że nie może dłużej czekać, bo wchodzenie tak wysoko to dla jej ukochanego ogromny wysiłek i ryzyko. Wtedy nie słuchała już jego próśb, tylko zaczęła rozglądać się za mieszkaniem położonym na parterze. W końcu znalazła takie, które spodobało się i jej,i mężowi.

- Jesteśmy przeprowadzonym młodym małżeństwem - żartuje Segda. Choć było jej ciężko opuścić przytulne mieszkanie na poddaszu, w którym przeżyli wiele szczęśliwych chwil, dziś i ona coraz bardziej docenia zalety nowego lokum. - Jak zapomnę telefonu komórkowego, to wracam, bo teraz mam do pokonania zaledwie cztery schodki, a nie 78 - śmieje się artystka.

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:

Dowiedz się więcej na temat: Dorota Segda

Reklama

Reklama

Reklama