Katarzyna Dowbor pracuje obecnie w "Pytaniu na śniadanie", więc wydawać by się mogło, że nie powinna narzekać na finanse. Jak się jednak okazuje, pewne rzeczy nawet tego typu gwiazdą są w stanie nieco zaniepokoić.
Tym razem chodzi o rachunki za prąd. Wszystko z powodu mrozów, które od dłuższego czasu dają się we znaki w naszym kraju.
Katarzyna Dowbor pełna obaw. Późnym wieczorem potwierdziła doniesienia
Katarzyna mieszka w sporym drewnianym domu pod Warszawą, który jakoś musi ogrzać. Na tym jednak nie koniec, bowiem dziennikarka opiekuje się końmi, a koszty utrzymania stajni to dopiero niebagatelny wydatek.
W czwartkowy późny wieczór dziennikarka zjawiła się na prezentacji wiosennej ramówki TVP. Po imprezie udzieliła wywiadu "Faktowi", w którym poruszyła właśnie temat kosztów ogrzewania w czasie wielkich mrozów w naszym kraju.
"Mierzę z tym problemem, zwłaszcza że mam konie, które są w stajni. Niby mam ogrzewane poidła, ale mimo wszystko zamarzają. Musiałam wstawiać farelki, żeby odmrażać wodę, i żeby konie miały co pić w nocy" - wyznała w rozmowie z "Faktem".
Kiepsko w domu Katarzyny Dowbor. Dziennikarka szykuje się na najgorsze. Została już tylko nadzieja
Z tego też powodu Katarzyna drży na samą myśl o tym, ile będzie musiała zapłacić za prąd. Ma jednak bardzo złe przeczucia.
"Jeszcze nie wiem, jaki przyjdzie rachunek, ale na pewno będzie spory. Szykuję się na to" - dodała pełna obaw Dowbor.
Dziennikarka dodała jednak, że zagryzie zęby, ale nie pozwoli na to, by jej pupile jakoś to odczuły. Tym bardziej że wymagają one szczególnej troski.
"Mam konia z adopcji, który jest bardzo ciężko chory. (...) Ale dałam mu dom, bo nie mogłam pozwolić, by [musiał pożegnać się z tym światem - przyp. red.] z powodu oszczędności" - wyznała przejmująco Katarzyna.
"Oprócz koni są jeszcze cztery psy i kot ze schroniska. Uważam, że jeśli się je przygarnęło, to trzeba zapewnić im dobrą opiekę" - podsumowała Dowbor.
Zobacz także:
Miszczak rozwiał wątpliwości ws. Katarzyny Dowbor. Postawił sprawę jasno
Dowbor w ostatniej chwili potwierdziła domysły. Nikt nie wiedział, co się działo








