Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Olaf Lubaszenko i Katarzyna Groniec: To było porozumienie dusz! Dlaczego im nie wyszło?!

Olaf Lubaszenko (48 l.) i Katarzyna Groniec (45 l.) przeżyli romantyczną miłość, która miała trwać wiecznie. Jednak ich wspólne życie nie wyglądało jak z bajki…

Snop światła omiata scenę. Zatrzymuje się na spokojnej, smutnej twarzy stojącej na środku aktorki. Po pierwszych słowach piosenki przychodzi refren: "Nie ma gorszych słów od zostańmy przyjaciółmi i nie ma gorszych przekleństw od zapewnień: lubię cię". 

Reklama

Gdy Katarzyna Groniec powtarza refren, jej oczy przybierają jeszcze bardziej melancholijny wyraz. Nawet gdy komuś trudno domyślić się, że artystka śpiewa o rozstaniu z mężem, nabierze tej pewności, włączając płytę z piosenką "Mężczyźni". I po tym smutnym refrenie słychać charakterystyczny głos Olafa Lubaszenki. Były mąż i była żona - na jednej płycie.

By mogli nagrać ten bardzo osobisty utwór, musiało upłynąć wiele lat. Musieli zapomnieć o nieprzyjemnym rozwodzie i wzajemnych pretensjach, które cisnęły się na usta przy każdym spotkaniu. A przede wszystkim musieli dorosnąć, bo ich drogi skrzyżowały się zdecydowanie za wcześnie. Był koniec lat 80., ona jeszcze nie miała dowodu osobistego, on dopiero wkroczył w dorosłość.

Kiedy stanęła przed Januszem Józefowiczem podczas zorganizowanego na Śląsku castingu do pierwszego rodzimego musicalu Metro, rówieśniczki nie dawały jej szans, podśmiewając się z pulchnej, niczym niewyróżniającej się dziewczyny. A jednak gdy reżyser usłyszał jak Kasia śpiewa, nie miał wątpliwości, że to ona powinna zagrać główną rolę. Nieporadność Kasi, która od początku nie radziła sobie z układami choreograficznymi, też go nie zraziła.

Najważniejszy był niepowtarzalny głos. Wiedział, że tak jak reszta aktorów niebawem przejdzie taki trening, że o zbędnych kilogramach zapomni i to, co będzie trzeba, zatańczy. Kasia miała 17 lat i uczyła się w liceum. Rodzice początkowo nie zamierzali się zgodzić na to, by córka przeprowadziła się do Warszawy, ale gdy zobaczyli w jej oczach determinację, wiedzieli już, że nie wygrają. Musiała tylko przysiąc, że niezależnie od wszystkiego zda maturę.

Przygotowania do Metra nie były łatwe. Kasia, podobnie jak pozostali młodzi artyści, poddana została morderczemu treningowi, który miał sprawić, iż dorówna artystom z Broadwayu. W zasadzie nikt nie opuszczał teatru. Janusz Józefowicz nie miał dla nich litości. Nic dziwnego, że w takich warunkach szukali bratniej duszy. Kasia nie omieszkała zauważyć, że każdą scenę, w której gra, obserwuje młody aktor, w spektaklu wcielający się w groźnego dyrektora teatru. 

Kiedy zaprosił ją na pierwszą randkę, w zasadzie się nie odzywał. To ona cały czas opowiadała o sobie i dopiero po godzinie zorientowała się, że coś jest nie tak. Olaf zapytany o co chodzi, odparł swoim uwodzicielskim, głębokim głosem, że właśnie na milczeniu polega porozumienie dusz.

Czy trzeba bardziej wymownych słów, by nastolatka zakochała się po uszy? Nie przeszkadzało jej, że starszy o 4 lata Olaf ma opinię flirciarza. Wręcz przeciwnie, imponowało jej, że jest już popularnym aktorem. Niejeden mężczyzna zazdrościł temu chłopakowi sceny erotycznej z samą Grażyną Szapołowską! 

Jednak gdy poznał Kasię, inne kobiety, przynajmniej na jakiś czas, przestały się dla niego liczyć. Zamieszkali na dziewiątym piętrze jednego z warszawskich bloków i bawili się w dom, którego Olaf tak naprawdę nigdy nie miał. Stało się tak, ponieważ jego ojciec, znany aktor Edward Linde-Lubaszenko, zostawił rodzinę, gdy chłopiec skończył zaledwie 3 lata. Kiedy więc dowiedział się, że Kasia jest w ciąży, postanowił sprostać zadaniu.

Był ślub, huczne wesele i... zdana przez przyszłą mamę eksternistycznie matura, a po niej narodziny Marianny. Ale po tych wielkich wydarzeniach nadeszło szare, codzienne życie. W nocy trzeba było wstawać do dziecka, a w dzień robić zakupy, pranie, sprzątanie, na scenę, sztukę, śpiew i wspólne milczenie zabrakło im sił.

Olaf coraz częściej wymykał się, żeby pograć w piłkę z kolegami. Nocne powroty do domu też nie należały do rzadkości. Nastały ciche dni i nie miały już nic wspólnego z porozumieniem dusz. Zabierał wędkę i uciekał przed ciszą na Mazury. Sypały się propozycje filmowe - brał wszystko.  Kasia sama musiała opiekować się wówczas malutkim dzieckiem.

Po 2 latach takiego życia powiedziała: dosyć, i wniosła pozew rozwodowy. Początkowo Olaf raz w tygodniu spotykał się z córeczką Marianną, ale szybko ojcowski zapał minął. Nie widywali się przez długi czas. Dopiero kilka lat temu dorósł do odnowienia i naprawienia kontaktu z Marianną, która poszła w ślady rodziców i też postanowiła związać się ze sceną.

Teraz widują się często i szczerze rozmawiają. Także o jej karierze, która napotyka na przeszkody podobne do tych, z którymi zmagali się rodzice przed laty. Katarzyna Groniec i Olaf Lubaszenko po 20 latach od chwili, gdy połączyła ich ciężka praca na scenie, znowu się na niej pojawili. Wystąpili podczas obchodów 20-lecia premiery Metra. Anka i dyrektor teatru już nie patrzyli na siebie tak jak wtedy. 

Dowiedz się więcej na temat: Katarzyna Groniec | Olaf Lubaszenko

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje