Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Nina Busk z "Sanatorium miłości" szuka faceta! "Musi mieć w spodniach..."

Pani córka mieszka w Anglii, często ją pani odwiedza?

Reklama

- Bywam u niej kilka razy w roku, ale 14 lat temu, kiedy urodził się mój wnuk Naderek, przeprowadziłam się tam na pięć i pół roku. Jechałam po to, by opiekować się wnuczkiem i pomagać córce, a przy okazji zakochałam się w uroczym Słowaku, który był młodszy ode mnie o 20 lat!

No proszę!

- Też się tego nie spodziewałam, ale było cudownie. On bardzo o mnie zabiegał, a potem razem zamieszkaliśmy na tej samej ulicy co moja córka. Rozstaliśmy się w przyjaźni, do dziś go uwielbiam.

To prawda, że wnuczek nie mówi do pani babciu?

- Od małego uczyłam go, żeby mówił: "Nina". Moja córka bardzo się dziwiła, ale dziś się z tego śmieje. Wie, że nie lubię słowa "babcia", bo kojarzy się ze starością, a ja czuję się młodo! Kocham przebywać z wnukiem, nauczyłam go mówić po polsku!

Nie powinna pani, tak jak córka, mieć męża, który nie jest Polakiem?

- Jestem na to otwarta! Kocham poznawać ludzi z całego świata i nie muszę znać do tego języka obcego. Dogadam się na migi. Mąż mojej córki pochodzi z Ghany i jest ideałem mężczyzny...

Może czas na portal randkowy lub inny program - "Rolnik szuka żony"?

- Nie zawieram anonimowych znajomości. Lubię zaczynać wszystko od nowa, ale wolę spotkania na żywo. A "Rolnik szuka żony" odpada. Ja się na wieś nie nadaję. Mogę być panią tylko w aglomeracji! Ziemię to co najwyżej z doniczki do doniczki mogę przekładać...


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama