Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Nina Busk z "Sanatorium miłości" szuka faceta! "Musi mieć w spodniach..."

Emerytura nie kojarzy się jej z bezczynnością przed telewizorem. Ona sama występuje w telewizji! Uwielbia śpiewać i tańczyć z atrakcyjnymi mężczyznami.

Została gwiazdą telewizyjnego programu "Sanatorium miłości". Wyrazista, wulkan energii, bez kompleksów. Nina Busk (62 l.) opowiedziała "Na Żywo" o swojej młodości, rodzinie oraz o intymnych związkach.

Reklama

Dlaczego taka atrakcyjna kobieta jest sama?

Nina Busk: - Faceci nie wytrzymują ze mną! Mam za dużo energii, zamiast porannej kawy budzi mnie śpiew i taniec, a do tego mam spore wymagania!

Słyszałam - chodzi o złoto, srebro i stal?

- Dokładnie! Ten, który mnie zdobędzie, ma mieć srebro na głowie, czyli siwe włosy, złoto w kieszeni - ma być hojny i opiekuńczy pod względem finansowym i stal w... spodniach. Tego to już nie będę tłumaczyła!

Proszę lepiej powiedzieć, dlaczego rozpadło się pani małżeństwo?

- Zazdrość, kompleksy, niedopasowanie charakterów, ciągła krytyka. Najlepiej, jakbym siedziała w domu, z nikim nie rozmawiała, nie nosiła modnych ubrań, nie chodziła do kina, teatru, nigdzie nie wyjeżdżała i się nie śmiała.

Musiała być pani zjawiskowa 20, 30 lat temu...

- Miałam 63 cm w talii, nogi do nieba, nosiłam krótkie spodenki, a do tego skórzaną kurtkę od prywaciarza. Mamusia robiła mi na drutach piękne sukienki i bluzki. Zawsze fajnie wyglądałam i byłam otwarta na świat i ludzi... Tylko mąż był zatwardziałym konserwatystą. Ale jedno nam się udało - relacje z córką mamy doskonałe.

Czytaj dalej na następnej stronie...

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje