Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Martyna Wojciechowska w końcu się przyznała! Aż trudno uwierzyć, że gwiazda TVN tak długo milczała!

Martyna Wojciechowska od kilku dni jest na ustach niemal wszystkich. Oczywiście ma to związek z jej nagłym rozstaniem z Przemkiem Kossakowskim. Gwiazda TVN poza oficjalnym oświadczeniem, które zamieściła na Instagramie, nie mówi niczego wprost. Jednak jej kolejne posty i wywiady rzucają zupełnie nowe światło na jej obecne życie...

Wydawało się, że Martyna Wojciechowska i Przemek Kossakowski są wprost dla siebie stworzeni. 

Łączyło ich zamiłowanie do ekstremalnych przygód. Do tego obydwoje pracowali w mediach, więc doskonale wiedzieli, z czym to się wiąże...

Niestety, ich krótkie małżeństwo to już przeszłość. Okazało się bowiem, że Kossakowski niespodziewanie postanowił wyprowadzić się z domu.

"Z dnia na dzień nastąpił koniec mojego małżeństwa. Ta nagła zmiana była dla mnie wielkim zaskoczeniem, bo odpowiedzialność, zobowiązanie i dane słowo są i zawsze będą dla mnie wartościami nadrzędnymi.
Moja decyzja o ślubie była głęboko przemyślana i traktowałam ją bardzo poważnie. Minęło wiele miesięcy, jednak smutek nie mija. Zapewne możecie sobie wyobrazić, co czuję i jak trudny jest to czas dla mnie i dla Marysi" - pisała zrozpaczona Wojciechowska.

Po kilki dniach głos zabrał także Przemek Kossakowski, bo gwiazdor zaczął być przez internautów o wszystko obwiniany. Niektórzy życzyli mu nawet śmierci, o czym pisaliśmy TUTAJ.

Podróżnik zaapelował do ludzi, aby nie oceniali go przez pryzmat medialnych doniesień, bo prawdę zna tylko on i Martyna. 

Reklama

Martyna Wojciechowska czuje się niedoceniona

Niespodziewanie w dniu, gdy media dowiedziały się o ich rozstaniu, Wojciechowska pojawiła się na na konferencji Polskiego Komitetu Paraolimpijskiego.

Oficjalnie nie chciała komentować rozstania z Przemkiem, ale za to udzieliła wymownego wywiadu, w którym przyznała, że przynajmniej ona może bez problemu spojrzeć na siebie w lustrze. 

Niestety, znowu się okazało, że trafiła na niewłaściwego mężczyznę, a ich rozstanie mocno przeżyła nie tylko ona, ale i córka Marysia. 

W rozmowie z "Faktem", gwiazda TVN twierdzi, że za to wszystko należy jej się jakiś medal! 

"Nigdy nie dostałam żadnego medalu w żadnej dziedzinie sportowej. Ale na pewno dałabym sama sobie medal, za bycie wystarczająco dobrą mamą. Ale też za bycie wystarczająco dobrą szefową dla osób, z którymi pracuję. Najbardziej jednak należy mi się medal za wytrwałość. Moja mama powiedziałaby, że to upór, ja nazywam to wytrwałością. A tej w życiu na pewno mi nie brakuje" - wyznała w tabloidzie Martyna. 

***

pomponik.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje