Przejdź na stronę główną Interia.pl
Przejdź na stronę główną Interia.pl

Kuba Wojewódzki musi pogodzić się ze śmiercią mamy. To bardzo trudne...

Była dla niego nie tylko matką, ale też przyjaciółką, powierniczką jego tajemnic. Niedawno odeszła, a Kuba Wojewódzki (55 l.)... uczy się żyć od nowa. Publicznie nie wspominał o śmierci matki, więc nieliczni wiedzieli o jego dramacie...

Ostatnią próbą w byciu mężczyzną jest śmierć matki - usłyszał kiedyś od Jana Nowickiego Kuba Wojewódzki. 

Reklama

Wtedy telewizyjny showman nie wiedział jeszcze, ile w tych słowach kryje się prawdy. Dopiero, gdy niedawno odeszła jego rodzicielka, wyznał smutno: "Zgadzam się z nim".

Z mamą zawsze łączyła go niezwykła więź. Zrodziła się już w dzieciństwie, po tym jak ojciec, prokurator, dostał posadę w Warszawie i rodzina z Koszalina przeprowadziła się do Warszawy. 

Rodzice podzielili się obowiązkami. Zapracowany ojciec był w domu gościem, mama zajmowała się wychowaniem dwóch synów. Szczególną opieką otoczyła młodszego - wrażliwego, zamkniętego w sobie Kubę. 

To ona kupiła mu wymarzoną perkusję, sprawiła, że pokochał Beatlesów, nauczyła szacunku wobec dziewcząt. Choć nie miał spektakularnych wyników w nauce, nawet w liceum dwukrotnie nie zdał, ona zawsze w niego wierzyła. A gdy w wieku 20 lat dostał etat w jednej z wiodących rozgłośni radiowych, a potem zaczął prowadzić własny show w TVN, nie kryła z niego dumy. 

Gdy wkroczył w dorosłość, pani Maria kibicowała mu, była jego pierwszą recenzentką oraz częstym gościem na widowni, kiedy prowadził program. Ona też zawsze mogła na niego liczyć. Gdy trzy lata temu okazało się, że mama Kuby ma problemy z sercem i układem krążenia, bardzo się przejął. 

Natychmiast umieścił ją w świetnej placówce medycznej w warszawskim Wilanowie, gdzie troskliwie się nią zajęto. To wtedy zmienił styl życia, spoważniał. Zamiast spotykać się ze znajomymi i błyszczeć w blaskach fleszy na branżowych imprezach, wyciszył się. 

Każdego dnia odwiedzał mamę. Przynosił smakołyki, świeże owoce, kolorową prasę, a po wizycie w szpitalu biegł do jej domu na warszawskim Powiślu wyprowadzić psa, podlać kwiaty. 

Gdy sytuacja zdrowotna rodzicielki została opanowana, uradowany rzucił się w wir pracy. Wydał książkę "Nieautoryzowana autobiografia", która ukazała się pod koniec października. Nie potrafił się nią cieszyć. Po premierze okazało się dlaczego. 

Czytaj dalej na następnej stronie.

Dowiedz się więcej na temat: Kuba Wojewódzki

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje