Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Joanna Koroniewska bała się macierzyństwa

Los jej nie oszczędzał. Ale to tylko ją wzmocniło i dało siłę. Ostatnio zdobyła się na wyjątkowo osobiste wyznanie...

Pogłoski o jej trzeciej ciąży pojawiają się w mediach co pewien czas. Wystarczy jedno zdjęcie, jakie zostanie opublikowane w internecie, by ktoś wypatrzył podejrzane krągłości Joanny Koroniewskiej (41 l.).

Reklama

Aktorka i jej mąż, Maciej Dowbor (41 l.), nie kryli, że takie plotki ich bolą.

Bo tylko oni znają prawdę. I chociaż w ich związku nie brakowało wyjątkowo trudnych chwil, a nawet rozstań, to dla siebie i dobra dwóch córeczek, umieli odbudować relacje i odnaleźć uczucie.

Janinka (10 l.) i Helenka (2 l.) są dla aktorki najważniejsze. Potrafi bardzo otwarcie mówić o tym, że bała się macierzyństwa.

- Miałam wprawdzie 31 lat, ale zupełnie nie byłam gotowa. W wieku 22 lat straciłam mamę, nie miałam ojca ani rodzeństwa, mogłam wszystko. I nagle wpadłam w panikę, bo poczułam, że coś będzie mnie ograniczać i stanę się niewolnikiem swego dziecka - wyznaje.

Ale natychmiast dodaje: "Miesiąc za miesiącem coraz bardziej pragnęłam rzucić tę moją wolność i zostać mamą na cały etat. Byłam wkręcona w dziecko, Maciek się śmiał, że nawet do fryzjera sama nie poszłam. I tak mi zostało".

Gdy urodziła drugą córeczkę, jej macierzyństwo stało się bardziej dojrzałe. - Nie jestem już taką panikarą. Nie lecę na pogotowie w środku nocy, bo maluch ma gorączkę - opowiada, wspominając, jak kiedyś pracowała ponad siły.

- Grałam w pięciu teatrach, dwóch serialach i miałam dwa programy telewizyjne. Nie chciałabym do tego wracać. W ogóle nie było mnie w domu. Mnie wystarczy rodzina. Buduję coś, czego sama nie miałam - stwierdza wprost.

Nie ukrywa jednak, że wciąż drży o swoje pociechy i z tego lęku nie umie się wyzwolić. Czego się obawia?

- O ich przyszłość, zdrowie, o to, żeby wyrosły na fajne, mądre i empatyczne dziewczyny. I żeby były szczęśliwe - zdradza, dodając: "Są moim największym sukcesem. Tylko to po mnie zostanie - moje córki".

Kiedy kilkanaście dni temu wyjechała z najbliższymi na odpoczynek do Hiszpanii, w polskich mediach znów napisano, że jest przy nadziei. Nawet jej ciocia zadzwoniła z gratulacjami.

Wcześniej gwiazda krótko dementowała takie wiadomości. Jednak tym razem zdobyła się na zupełnie inną, osobistą odpowiedź.

- Choć rzeczywiście są kobiety, które mogą być w tym błogosławionym stanie bez najmniejszych problemów i kiedy tylko zapragną, ja niestety do nich nie należę. Każda z moich córeczek to wielki, prawdziwy cud i jestem wdzięczna przede wszystkim za to, że są zdrowe, a reszta, tak naprawdę, schodzi na dalszy plan - napisała na portalu społecznościowym.

Bo jedynie najbliżsi wiedzą, jak mocno starała się o powiększenie rodziny, tym bardziej że ma także kłopoty z tarczycą, a ta odpowiada za cały układ hormonalny.

Dużym wsparciem był i jest jej mąż. Ale to teściowa, Katarzyna Dowbor, która sama również przeszła operację tarczycy, jest przy niej w najtrudniejszych momentach.

- Mam naprawdę to, co w życiu najważniejsze - podkreśla dziś Joanna.

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:

Na żywo

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Joanna Koroniewska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »