Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Joanna Brodzik znów wystawi związek na próbę?! Ledwo pokonali kryzys!

Po kryzysie, który Joanna Brodzik i Paweł Wilczak pokonali dzięki terapii, nie ma już śladu. Jednak ich szczęście ponownie zostanie wystawione na próbę. Oboje czeka trudne wyzwanie...

"Były takie momenty, że nie miałem za co jeść. Pamiętam, że mieszkałem jakiś czas u znajomej, podkradałem jej jedną kromkę chleba i posypywałem kakao" - opowiada Paweł Wilczak (54 l.).

Reklama

To właśnie te bolesne doświadczenia z przeszłości pomogły mu zbudować tytułową rolę w "Panu T.". 

"Udało mi się zrzucić 12 kilo. Stwierdziłem, że to też film o nędzy. Takiej biologicznej, więc muszę wyglądać adekwatnie" - wyznał.

I choć kreacja, którą stworzył na ekranie, okazała się prawdziwym arcydziełem, a widzowie i krytycy nie szczędzą mu pochwał, nie przełożyło się to na kolejne propozycje filmowe. Na tę zawodową stagnację partnera postanowiła zareagować Joanna Brodzik (47 l.).

Po sadze "Nad rozlewiskiem" jej kariera aktorska również wyhamowała, dlatego artystka wzięła sprawy w swoje ręce i wraca do projektu, który przed laty próbowała zrealizować z Pawłem. Ale już na zupełnie innych zasadach niż poprzednio...

Ma też inne pomysły, które zamierza wprowadzić w życie. Co to oznacza dla jej bliskich? Pięć lat temu Joanna i Paweł podjęli się wyprodukowania serialu. Wspólna praca miała im pomóc podreperować domowy budżet nadszarpnięty ratami kredytu zaciągniętego na kupno apartamentu w Wilanowie. Niestety, zamiast korzyści zaczęła generować napięcia. 

"Dwie silne osobowości nieustannie się ścierały. Do tego każde z nich miało dobry pomysł, ale nie potrafili wybrać tego najlepszego. To ich frustrowało, a ostatecznie doprowadziło do kryzysu" - zdradza osoba zaprzyjaźniona z parą.

***
Czytaj więcej na kolejnej stronie: 

Na żywo

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Paweł Wilczak | Joanna Brodzik

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama