Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Joanna Brodzik stanęła murem za Pawłem Wilczakiem! Tego się nie spodziewał!

Gdy okazało się, że po latach nieobecności Paweł Wilczak pojawił się na dużym ekranie i to w głównej roli, nie posiadał się z radości. Niestety, nie wszystko poszło po jego myśli. W kim znalazł wsparcie?

Gdy na premierze filmu "Pan T.", Paweł Wilczak (54 l.) pojawił się w towarzystwie swojej ukochanej Joanny Brodzik (46 l.), oboje w wyśmienitych humorach z chęcią pozowali do zdjęć.

Reklama

Joanna z dumą spoglądała na partnera, który zagrał w nim główną rolę i tym samym po wielu latach przerwy powrócił na duży ekran. Patrząc na nich nikt nie miał wątpliwości, że parze udało się pokonać kryzys.

A jednak jest coś, co mąci ich radość. Niespełna dwa lata temu ich drogi omal się nie rozeszły. Joanna coraz częściej widywana była u boku scenarzysty serialu "Magda M." i autora książki "Magda M. ciąg dalszy nastąpił" Radosława Figury.

Z kolei Paweł na premierze filmu "Kler" świetnie bawił się razem z tajemniczą blondynką.

"Nie będę tego komentować, nie będę się tłumaczyć" - próbował wybrnąć z niezręcznej sytuacji.

Nie ukrywał, że gdyby nie życiowe zobowiązania, do szczęścia wystarczyłaby mu para trampek i walizka. 

"Myślę, że mentalnie to ja cały czas mam jedną walizkę. Niech tam sobie stoi. Zawsze trzeba być spakowanym" - wyznał.

Zamiast rozstania, wybrali trudniejszą strategię - zawalczyli o swoje szczęście. Zrobili to z myślą o sobie i swoich synach - Janie i Franciszku. Gdy zrozumieli, że sami nie rozwiążą problemów, zdecydowali się na terapię. To był trudny dla nich czas.

Koszty utrzymania rodziny i raty kredytu zaciągniętego na dom w Wilanowie spadły głównie na Joasię, która niemal nie schodziła z planu. Paweł opiekował się dziećmi i czekał na zawodowe propozycje. W końcu los się do niego uśmiechnął. Marcin Krzyształowicz powierzył mu główną rolę w filmie "Pan T.".

Radość nie trwała jednak długo, bo już podczas zdjęć syn Leopolda Tyrmanda - Matthew - zastrzegł, że nie wyklucza oddania sprawy do sądu. Twierdzi, że twórcy bez jego zgody wykorzystali w filmie sceny z książki jego ojca "Dziennik 1954".

Joanna wspiera partnera. Wie, że nie o takim powrocie do kinematografii marzył. Zdaje sobie sprawę, że sąd może nawet wstrzymać dystrybucję obrazu.

Dla Pawła byłby to ogromny cios. Póki co stara się rozproszyć czarne myśli partnera, zająć jego głowę czymś innym. Wie, że teraz jest mu potrzebna jeszcze bardziej.  


***
Zobacz więcej materiałów wideo: 

Na żywo

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Paweł Wilczak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »