Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Jerzy Nasierowski: W PRL-u był milionerem, a dziś klepie biedę. Skandale zniszczyły mu karierę i życie...

O procesie Jerzego Nasierowskiego (88 l.) – oskarżonego o włamania, kradzieże, współudział w morderstwie – pół wieku temu mówiła cała Polska. Aktor, którego Jerzy Urban nazwał „pierwszym pedałem III Rzeczpospolitej”, został skazany na dwadzieścia pięć lat więzienia, ale wyszedł po zaledwie dziesięciu i pół. Potem odsiedział jeszcze kilka lat za przestępstwa skarbowe. W młodości dorobił się milionów na przemycie dzieł sztuki i żył jak król, utrzymując przy okazji tabuny kochanków. Dziś egzystuje na skraju ubóstwa...

Jerzy Nasierowski był w latach 60. ubiegłego wieku uważany za jednego z najprzystojniejszych polskich aktorów. Opinia amanta pochlebiała mu, ale też drażniła go, bo nie chciał być postrzegany jedynie jako "ładny". Czuł się niedoceniany i niewykorzystany, a że uwielbiał wystawne życie, dorabiał do teatralnej gaży, przemycając z Zachodu dzieła sztuki i... długopisy w hurtowych ilościach, co uczyniło z niego milionera.

"Mój zysk z przemytu to było około półtora miliona złotych. Średnia pensja miesięczna wynosiła wtedy dwa, trzy tysiące" - wspominał w rozmowie z "gazetą.pl". 

Reklama

Był prawdziwym "królem życia"!

Pieniądze Nasierowski wydawał przede wszystkim na kochanka, którym był starszy od niego o dwa lata Mieczysław Gajda (głosem zapomnianego aktora mówił wiele lat później Ważniak ze "Smerfów"). Panowie zwiedzili całą Europę, wypoczywali w kurortach w Grecji i we Włoszech, bawili się w Monte Carlo, robili zakupy w najmodniejszych butikach w Londynie i Paryżu. Przez czternaście lat żyli w związku, co jednak nie przeszkadzało im zdradzać się nawzajem na potęgę.

Jerzy Nasierowski, jeszcze w czasie, gdy był z Gajdą, zaczął - jak dziś twierdzi - dla zabawy włamywać się do mieszkań znanych artystów. Pierwszego włamania dokonał w 1965 roku razem z aktorką Barbarą Witek-Swinarską (żoną reżysera Konrada Swinarskiego). Okradli mieszkanie artysty malarza i grafika Franciszka Starowieyskiego.

"To ona wpadła na pomysł skoku. Podejrzewała żonę Starowieyskiego, Ewę, o romans ze swoim mężem. Chciała się zemścić, niszcząc jej paszport. Dałem się jej namówić, bo byłem przekonany, iż Starowieyska doniosła dyrekcji teatru, że jestem homoseksualistą. Miałem z tego powodu nieprzyjemności" - opowiadał wiele lat później "Gazecie Wyborczej".

Ukradzione Franciszkowi Starowieyskiemu stare zegary Nasierowski wywiózł do Londynu i sprzedał za grosze w tamtejszym domu aukcyjnym Sotheby's. Od tamtej pory jednak włamania do domów bogatych znajomych ze świata artystycznego stały się dla Jerzego Nasierowskiego głównym źródłem dochodu. W kilku z nich uczestniczył kochanek aktora, Mieczysław Gajda (został za to skazany na dwa lata więzienia i trzydzieści tysięcy złotych grzywny).

Toksyczny związek z mordercą

Gajda i Nasierowski zerwali ze sobą w 1969 roku, wkrótce po tym, jak Jerzy Nasierowski poznał pod budką z piwem siedemnastoletniego hydraulika, dla którego stracił głowę. Andrzej Rukuszewicz stał się nie tylko nowym kochankiem aktora, ale też jego nowym wspólnikiem. Nie był jednak wobec swojego "protektora" zbyt lojalny i kilku kradzieży dokonał bez jego wiedzy razem z kolegą Maciejem Banasiem.

27 stycznia 1972 roku Andrzej i jego znajomy włamali się do domu założycielki i wieloletniej szefowej Zespołu Pieśni i Tańca "Mazowsze", Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej, gdzie natknęli się na gospodynię artystki Annę Wujek. Zakneblowali ją zbyt mocno...

O śmierci kobiety Jerzy Nasierowski dowiedział się od swojego kochanka. Tymczasem milicja aresztowała kilku młodocianych przestępców, którzy z niewiadomych powodów przyznali się do zabójstwa Anny Wujek.

Nasierowski uznał, że nie może pozwolić, by niewinni ludzie zostali ukarani za czyn, którego nie popełnili. Zgłosił się do Komendy Dzielnicowej Milicji Obywatelskiej Warszawa Wola i... wsypał Rukuszewicza i Banasia. Kilka tygodni później zasiadł na ławie oskarżonych obok nich jako współwinny zbrodni.

13 lutego 1973 roku aktor usłyszał wyrok: dwadzieścia pięć lat pozbawienia wolności. W więzieniu zaczął pisać, a rękopis swojej pierwszej książki "Zbrodnia i..." wysłał Romanowi Bratnemu - literatowi mającemu ogromne wpływy w PRL-owskich strefach partyjno-rządowych. Bratny, zachwycony talentem Nasierowskiego, "załatwił" mu skrócenie kary. W 1982 roku Jerzy został decyzją przewodniczącego Rady Państwa Henryka Jabłońskiego ułaskawiony.

Pod grubą warstwą zapomnienia...

Po wyjściu na wolność Jerzy Nasierowski próbował odnowić kontakt z Mieczysławem Gajdą, ale ten nie chciał nawet o tym słyszeć. Gajda do końca życia (odszedł w kwietniu 2017 roku) w żadnym wywiadzie nawet słowem nie wspomniał o swym byłym kochanku. Jerzego na dobre wyrzucił ze swego życia i serca oraz ze swej pamięci.

Nasierowskiemu udało się wrócić do aktorstwa, zagrał nawet w filmach Andrzeja Wajdy i Krzysztofa Zanussiego, ale przede wszystkim pisał. Początkowo wydawał książki pod pseudonimem Jerzy Trębicki. W końcu zaczął publikować pod własnym nazwiskiem.

Autobiograficzna "Zbrodnia i..." doczekała się kilku wydań, dużym powodzeniem cieszyły się też "Seks, zbrodnia i kara", "Nasierowski, ty pedale, ty Żydzie", "Nie moje życie" i "Romeo & Romeo". W sumie Nasierowski napisał do tej pory dziewięć książek, a od kilku lat pracuje nad kolejną.

"Piszę dziennik. Kiedyś na pewno go wydam. Jest w nim wszystko" - stwierdził w programie TVN "Uwaga. Kulisy sławy"

Jerzy Nasierowski nie kryje, że wiele faktów z jego życia wciąż czeka na to, by ujrzeć światło dzienne.

"Zależy mi, żeby to, co piszę o sobie, ukazało się jeszcze za mojego życia. Bo przez parę ostatnich lat byłem przykryty grubą warstwą zapomnienia" - wyznał w rozmowie z "gazetą.pl".

Żyje na skraju ubóstwa

Dziś Jerzy Nasierowski utrzymuje się głównie z niewielkiej emerytury. Skarżył się ostatnio w wywiadzie, że ZUS przelewa mu co miesiąc zaledwie dziewięćset złotych, że otarł się nawet o bezdomność, a dopiero niedawno przygarnął go przyrodni brat Artur, którego wychowywał po wyjściu z więzienia.

88-letni aktor wciąż grywa w filmach, ale są to niewielkie rólki typu: mężczyzna w klubie gejowskim ("Noamia"), ciotka Flora ("Magnezja"), urzędnik ("Śniegu już nigdy nie będzie") czy ślepiec ("Przejście"). Nagrywa też filmiki, które publikuje na własnym kanale na YouTube, ale nie cieszą się one zbyt dużym powodzeniem (ogląda je jedynie kilkuset najwierniejszych fanów aktora).

"Nie stoję najlepiej, ale potrafię do minimum ograniczyć własne potrzeby" - powiedział na antenie TVN w poświęconej mu "Uwadze". 

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:

AIM
Dowiedz się więcej na temat: Jerzy Nasierowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »