Przejdź na stronę główną Interia.pl

Henryk Gołębiewski ma poważne problemy. Alkohol, kłopoty ze zdrowiem, brak pracy...

Rola w serialu "Lombard. Życie pod zastaw" nie wystarczyła, by słynny aktor wyszedł na prostą. Wciąż pije, a do tego ma problemy ze zdrowiem i finansami. U Henryka Gołębiewskiego (62 l.) nie dzieje się dobrze...

Henryk Gołębiewski - niezapomniany Poldek z serialu dla młodzieży Podróż za jeden uśmiech, odziedziczył po ojcu skłonność do hazardu i alkoholu. O ile z pierwszym nałogiem 62-letni aktor zdołał się uporać, o tyle alkohol wciąż niszczy mu życie.

Reklama

Aktor zbyt często zaglądał do kieliszka, więc stracił pracę w firmie remontowej przyjaciela. Ale na odwyk nie znalazł czasu, bo trafiła mu się rola Ziutka w serialu "Lombard. Życie pod zastaw". 

Pieniędzy z tego dużo nie miał, ale nie narzekał. Sytuacja Henryka Gołębiewskiego zmieniła się, gdy kilka tygodni temu złamał nogę i była konieczna operacja. Nie jest ubezpieczony, więc musiał wyłożyć na zabieg pieniądze z własnej kieszeni. Wtedy przypomniał sobie o starym przyjacielu, który nie raz wyciągał go z tarapatów - tym od firmy remontowej. 

- Zadzwonił do mnie z prośbą, bym go zatrudnił, żeby miał za co się leczyć. Ale ja, niestety, nie mogłem mu pomóc. Nawet dla przyjaciela nie będę naginać prawa - powiedział "Twojemu Imperium" Roman Szczeblewski, były szef Henryka Gołębiewskiego. - Poza tym niedługo zwijam interes, bo zbliżam się do wieku emerytalnego.

Dodał, że aktor nie ma do niego żalu o to, że został odprawiony z kwitkiem. - Długo rozmawialiśmy na ten temat i uważam, że nadal jesteśmy przyjaciółmi - stwierdził Roman Szczeblewski. - Heniek dobrze wie, że jest jeden warunek naszego wspólnego działania: on musi być trzeźwy.

Nie wiadomo skąd aktor wziął pieniądze na leczenie i z czego pokryje koszty rehabilitacji, której nie uniknie. Jeździ na wózku inwalidzkim, chociaż gips z nogi już zdjęto. Gdy aktor wróci do zdrowia, Roman Szczeblewski może dla niego mieć propozycję współpracy - artystycznej. 

- Kiedyś razem występowaliśmy w kabarecie RO-PA - wyznał tygodnikowi. - Może zaproponuję Heńkowi pracę na umowę-zlecenie. Mam już parę nowych skeczy napisanych dla mnie i dla niego. Ale musi być trzeźwy. Alkohol jest dla ludzi, tylko Heniek musi się nauczyć, jak go używać. 

Dziennikarzom gazety udało się dodzwonić do aktora. Powiedział, że na razie jest sprawny w 50 procentach, ale idzie ku dobremu. O innych problemach rozmawiać nie chciał.   


Dowiedz się więcej na temat: Henryk Gołębiewski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje