Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Ewa Wachowicz dumna z córki. Wybrała zaskakujący kierunek studiów

Nie ominęło jej kilka trudnych życiowych lekcji, ale wyciągnęła z nich wnioski. Dzięki temu Ewa Wachowicz (49 l.) stała się bardziej tolerancyjna i otwarta. Gwiazda przyznaje też, że wreszcie czuje się szczęśliwa i spełniona. A dzięki córce przepełnia ją matczyna duma...

Dobry Tydzień: Jaki jest pani dom?

Reklama

Ewa Wachowicz: - Znajduje się w przepięknym miejscu tuż pod Babią Górą. Wybudowano go z bali drewnianych i nie użyto w tym celu ani jednego gwoździa. Tym samym spełniłam swoje marzenie, żeby mieć taki dom, jaki posiadali nestorzy rodu, z duszą. Od piwnicy aż po dach jest zaprojektowany przeze mnie, ale, rzecz jasna, na każdym etapie konsultowałam wszystko z góralami, z panem Bartkiem, który go stawiał. Słuchałam specjalistów, by powstał wedle sztuki ciesielskiej.

Czego nauczyli panią dziadek i babcia?

- Szacunku do wszystkiego, co nas otacza: każdej zwierzyny, ptaka, rosnącej trawki. Kłosa pszenicy, który upada podczas żniw. A poza tym także radości życia i miłości. 

Jest w tym drewnianym domu coś, co należało do seniorów i co odziedziczyła pani w spadku?

- Oczywiście. Mam np. ciupagę. Dziadek, do którego ona należała, był drużbą na weselach, wodzirejem. Trafiła do mojego domu i jest fantastycznym,nadającym charakteru detalem. Natomiast po pradziadku odziedziczyłam bardzo starą fajkę z cybuchem z drzewa wiśniowego. Cieszę się, że takie pojedyncze przedmioty udało się przenieść pod mój dach. Dzięki nim czuję, że trwa tu duch poprzednich pokoleń. 

Podobno niektóre cechy i umiejętności dziedziczymy co drugie pokolenie...

- Rodzina mówi, że przypominam babcię. Była niesamowicie zaradną kobietą, odważną. Tuż po wojnie jeździła na Śląsk, gdzie nie było żywności, wioząc na dachu pociągu kapustę. Podobno charakter, przebojowość i tę przedsiębiorczość odziedziczyłam właśnie po niej. Mam też na drugie imię Zosia, je także jej zawdzięczam.

Ale kapusty na dachu pociągu pani nie wozi?

- Nie, ale robię z niej pyszne rzeczy. Zwłaszcza teraz, na przednówku. To warzywo, które zachowało świeżość i można z niego wyczarować dużo fantastycznych dań od gołąbków po kapuśniak, czy surówkę.


A jak wyglądają pani przygotowania do wiosny?

- Zaczynam przede wszystkim od picia naparów ziołowych i dobrego jedzenia. To jeszcze chłodny okres, w którym organizm potrzebuje być odpowiednio odżywiony. Jem bardzo dużo zup, nie ma w mojej diecie zbyt wiele surowizny. Owsianki, kleiki ryżowe, risotto. Jednym słowem śniadanie, obiad i kolacja na ciepło. Kocham aktywny tryb życia, więc dużo ćwiczę. Dzięki temu, że utrzymuję formę, mogę chodzić po górach i spełniać marzenia o zdobywaniu kolejnych szczytów.

O zaskakujących studiach córki Ewy czytaj na następnej stronie...

Dobry Tydzień

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Ewa Wachowicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »