Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Cezary Pazura: Wiem, co jest najważniejsze

Postanowił, że zostanie księdzem. Potem przeżył dwa nieudane małżeństwa. Dopiero za trzecim razem trafił na kobietę swego życia...

Dziecięce lata wspomina z wielkim sentymentem, choć przecież dorastał w dość ponurych czasach. - Wychowywałem się z kluczem na szyi w bloku w Niewiadowie - opowiada Cezary Pazura (57 l.).

Reklama

Jego mama pracowała w tamtejszych, słynących na cały kraj, zakładach produkujących przyczepy kempingowe. Tata miał artystyczną duszę, prowadził tam amatorski teatr. Wspaniale śpiewał.

- Do dziś zna wszystkie arie tenorów po włosku i po niemiecku. Gra na skrzypcach i akordeonie - mówi aktor, dodając: "Dostawałem pajdę chleba ze śmietaną i cukrem, piłem wodę z kranu, biegałem jak wszystkie dzieciaki po podwórku. Słuchałem kaseciaka - miał go tylko jeden kolega".

Nie była to jednak wyłącznie sielanka, bo na Cezarym od najmłodszych lat spoczywały obowiązki związane z młodszym o siedem lat bratem.

- Gdy rodzice wychodzili, musiałem się nim opiekować i miałem przerąbane, więc żeby go porządnie wystraszyć przed snem, czytałem mu opowiadania Edgara Allana Poe - śmieje się.

Być może jego życie potoczyłoby się inaczej, gdyby zrealizował plan, jaki przyszedł mu do głowy jeszcze w podstawówce.

- W komunie ksiądz miał auto, świetną bibliotekę, dawał nam do czytania paryską "Kulturę". Kościół to było dla mnie istotne miejsce, dowiadywałem się tam prawdy, o której nie uczyli nas w szkole. Gdy miałem siedem lat, zostałem ministrantem. Usiadłem w czasie mszy na krześle obok księdza i odkryłem, że to jest moje miejsce - wspomina.

I choć potem zmienił plany, to Kościół już na zawsze pozostał dla niego wyjątkowo ważny.

Dwa nieudane małżeństwa to dotkliwe doświadczenie, które nie pozostało bez śladu, ale też pozwalało iść dalej. - Odrobiłem wszystkie lekcje, w tym najważniejszą: lekcję pokory - stwierdza szczerze.

Porażki w życiu? Nie udaje, że ich nie brakowało. Potrafi też otwarcie o nich mówić.

- Było ich parę. Jak ta, kiedy pierwszy raz zostałem sam z dzieckiem. Najbardziej bolesne było to, że w końcu dotarła do mnie świadomość, iż mimo mojej wielkiej popularności, byłem tak naprawdę sam jak palec - dodaje gwiazdor.

Długo szukał swojego szczęścia. - Gdy poznałem Edytę, poczułem, że już nic mnie nie czeka, że to jest ona. Ale pytania się mnożyły. Dlaczego tyle lat musiałem na nią czekać? Dlaczego jest tyle ode mnie młodsza? Dlaczego mi się tak ułożyło? - opowiada,

Od razu znajduje odpowiedź: "Może właśnie po to, żebym ją spotkał. Gdybym miał szczęśliwe małżeństwo, to nigdy bym jej nie zaczepił w pociągu".

Oboje musieli potem pokonać mur ludzkiej złośliwości, ale aktor nie miał wątpliwości, że wie, co robi.

- Zrozumiałem co jest ważne w życiu, co mniej, a co najważniejsze. Edyta mi je wyprostowała. Przestałem mieć lęki, bo w końcu wiem, gdzie jest meta - mówi.

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:

Na żywo

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Cezary Pazura

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama