Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Beata Tyszkiewicz jest pod stałą opieką córek! Walczą o jej zdrowie!

Nigdy ich nie uderzyła, nawet nie podniosła na nie głosu. Są jej wdzięczne za atmosferę panującą w ich domu i za wszystko, czego je nauczyła. Nawet kiedy podejmowały złą decyzję, przed którą je przestrzegała, nie usłyszały: "A nie mówiłam?".

Reklama

"Mama była i jest dla mnie największym autorytetem" - nie ukrywa Karolina.

Kiedyś napisała piękny list. Wyliczyła w nim, za co jej dziękuje. Wiktoria wciąż pamięta, jak mama budziła ją rano do szkoły, przemawiając czule.

"Wszystkie chwile z nią spędzone były cudowne" - zapewnia i stara się stworzyć podobną więź ze swoimi synami. 

Aktorka często zabierała córki ze sobą na plan filmowy. Do dziś są z nią mocno związane, nie wstydzą się mówić: "Kocham cię". A ona, gdy przechodzi z którąś z nich przez ulicę, czasami instynktownie łapie ją za rękę, jakby wciąż była małą dziewczynką.

Wspaniale spełnia się też w roli babci - uwielbia Szymka i Marcysia. Kiedy przyjeżdżają do Polski, nie ma jej dla nikogo. Chętnie ich rozpieszcza. Robi im zdjęcia, tak jak dziewczynkom, gdy były małe, żeby zatrzymać ulotne chwile. Artystka nie lubi się nad sobą rozczulać. Pytania o swoje zdrowie często zbywa, bo uważa, że mówienie o tym to brak klasy, te kwestie woli zachować dla siebie.

"Nigdy nie zastanawiałam się nad tym, ile już za mną, a ile przede mną. W życiu na wszystko jest czas, ale najważniejsze, aby tego czasu nie marnować" - uważa Beata Tyszkiewicz.

***

Zobacz więcej materiałów wideo: 



Dowiedz się więcej na temat: Beata Tyszkiewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje