Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Beata Tyszkiewicz jest pod stałą opieką córek! Walczą o jej zdrowie!

Dbała, by miały poczucie bezpieczeństwa, mimo że rozstała się z ich ojcami. Dziewczynki były wtedy małe. Jej samej przez lata brakowało taty, który po Powstaniu trafił do obozu. Do Polski już nie wrócił, zamieszkał w Anglii. Założył tam kolejną rodzinę, zobaczyła go dopiero po wielu latach.

Reklama

Właśnie po nim nosi tytuł hrabianki, pochodził z arystokratycznej rodziny. Jednak bardziej niż fakt, że urodziła się w pałacu w Wilanowie, ukształtowała ją powojenna bieda. Jej matka, Barbara, została sama z dwójką dzieci i to właśnie od niej Beata nauczyła się zaradności.

Ze względu na pracę zarobkową mamy mali Tyszkiewicze często się przeprowadzali. Kwaterowali w Bronowicach, w Krakowie, Bierutowicach pod Jelenią Górą i w Laskach pod Warszawą. Bywało, że gnieździli się w jednym pokoju. Beata troskliwie opiekowała się młodszym o cztery lata bratem Krzysztofem.

Pytał ją o wszystko, była dla niego wyrocznią. Mieli swój odrębny świat i może dlatego potrafili się szybko przystosować do każdych warunków. Gdy po latach wychowywała własne córki, też traktowała je z miłością, po partnersku, co nie znaczy, że nie stawiała żadnych granic.

"Do szkoły nie mogłyśmy chodzić poubierane jak papugi, tylko w dżinsach i granatowej bluzie"- mówi Karolina. - "Mama umiała wyegzekwować wszystko spokojnie, bez nerwów. Wystarczyło, że na nie spojrzałam, a one w tym wzroku widziały zarówno miłość, jak i odpowiedni przekaz".

***
Czytaj więcej na kolejnej stronie: 

Dowiedz się więcej na temat: Beata Tyszkiewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje