Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Beata Tadla tylko na niego może liczyć! Był przy niej, gdy zawalił się jej świat!

Przetrwała rozwód i nieudany związek, o którym mówiono w mediach. Ale zawsze był ktoś, na kim mogła polegać... Beata Tadla nie wyobraża sobie bez niego życia!

Opowiada, że gdy w wieku 21 lat przyjechała z Legnicy do Warszawy, była jednym wielkim kłębkiem kompleksów. 

Reklama

"Ubierałam się tak, żeby stroje mnie zasłaniały. Najczęściej w szarościach, żeby się zgubić, wtopić w otoczenie" - wspomina Beata Tadla (44 l.). 

Jest jedynaczką, więc rodzice drżeli o nią wyjątkowo. 

"Myśleli, że jadę na chwilę, że zaraz przekonam się, iż ten świat jest za duży, za trudny i wrócę. Ale nigdy nie mówili: 'Nie rób tego, nie poradzisz sobie'. Wierzyli w moją odwagę" - dodaje.

Zaryzykowała. Postawiła wszystko na jedną kartę. I choć życie niosło jej wiele niespodziewanych i trudnych momentów, umie już ze spokojem o tym mówić. 

"Czasem jest komedią pomyłek, niekiedy romantyczną, a raz na jakiś czas dramatem. Jest nieprzewidywalne. Dlatego nie warto planować. Oczywiście trzeba sobie stawiać cele, ale kiedy człowiek nie uczepi się ich za wszelką cenę, los się odwdzięcza" - przyznaje z uśmiechem. 

Jej przyniósł dar, za który dziękuje każdego dnia. To jej syn Jasiek. 

***
Czytaj dalej na kolejnej stronie: 

Na żywo

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Beata Tadla

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »