Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Barciś chciał popełnić samobójstwo

Artur Barciś za swoją wrażliwość musiał zapłacić naprawdę wysoką cenę. Jak sam przyznaje, przed laty chciał popełnić samobójstwo. "Zawalił mi się wtedy świat" - mówi.

52-letni aktor filmowy i teatralny, znany m.in. z takich obrazów jak "Człowiek z żelaza", "Dekalog", "Zmiennicy", do szkoły teatralnej poszedł jako zakompleksiony chłopak, obiekt szyderstw ze strony rówieśników. Tam dopiero uwierzył w siebie. Trudny moment w życiu przeżył, kiedy w Polsce wybuchł stan wojenny.

Reklama

"Kiedy zaproponowano mi rolę w filmie Odlot (Barciś wcielił się w Rafała Michalskiego - red.), musiałem odejść z teatru" - wspomina w wywiadzie dla magazynu "Na żywo".

"To była decyzja desperacka, bo straciłem nie tylko etat, ale też służbowe mieszkanie. (...) Film się nie ukazał, bo był o Solidarności. Nie miałem pieniędzy, pracy, mieszkania. W dodatku zdradziła mnie dziewczyna. Byłem bliski pożegnania się ze światem".

Zdrada tak zabolała, że aktor zdecydował się na krok ostateczny. "Pamiętam, że pijany, w nocy, poszedłem na most Śląsko-Dąbrowski i chciałem skończyć ze sobą. Nie wiem co mnie powstrzymało" - zastanawia się po latach.

Dziś jest szczęśliwym człowiekiem, od 26 lat mężem Beaty, ojcem Franka, studenta łódzkiej filmówki. W jego życiu najważniejsza jest rodzina i miłość.

Na Żywo

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: samobójstwo | Artur Barciś

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »