Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Anna Wendzikowska i Patryk Ignaczak: Zaskakujące kulisy rozstania!

Anna Wendzikowska (36 l.) przy Patryku Ignaczaku (32 l.) na nowo uwierzyła w miłość. Kiedy zostali rodzicami, wydawało się, że ślub jest tylko kwestią czasu. Ale stało się inaczej i para właśnie się rozstała. - Potwierdzam - mówi dziennikarka.

Bieszczady, Florencja, Austria, a niedawno Luksemburg. Na wszystkich zdjęciach, które zamieszcza na swoim profilu na Instagramie, są tylko ona i niespełna dwuletnia córka. - Samotne podróże też mogą być fajne, chociaż w zasadzie nie samotne, bo Dzidziul to świetny kompan - napisała Anna Wendzikowska pod jedną z fotek.

Reklama

Teraz już wiadomo, dlaczego ostatnio wszędzie widywana była tylko z dzieckiem - Patryk Ignaczak kilka miesięcy temu wyprowadził się z jej mieszkania.

Chemia, namiętność, szał

Kiedy się poznali, ona była już rozwódką. - Gdy miałam 25 lat, poznałam w Londynie Christophera. Był pół Grekiem, pół Amerykaninem, dlatego ślub braliśmy w cerkwi. Myślałam, że zostanę już na stałe w Anglii, ale okazało się, że nasze temperamenty niezbyt do siebie pasują - wspomina Wendzikowska.

Po powrocie do kraju spotykała się jeszcze z przystojnym biznesmenem Rafałem. Po udziale w "Tańcu z Gwiazdami" związek przeszedł jednak do historii, choć Anna twierdziła, że są sobie przeznaczeni.

Z Patrykiem wpadli na siebie w Szczecinie po koncercie zespołu AudioFeels, z którym on wygrał program "Mam Talent!". - Na początku to była chemia, namiętność, szał. Potem urzekło mnie także to, że Patryk jest taki opiekuńczy - mówiła Wendzikowska.

Oboje nie kryli, że są od siebie różni. Ona poukładana, z praktycznym podejściem do życia. On bałaganiarz, o duszy romantyka. Mimo to Patryk przeprowadził się dla niej z Poznania do Warszawy i szybko poprosił ją o rękę. W styczniu ubiegłego roku zostali rodzicami i ślub wydawał się tylko kwestią czasu.

- Ania odzyskała przy nim nadzieję na trwały związek - mówi jej telewizyjna koleżanka. Mimo to z każdym dniem w ich relacji coś się psuło. Wendzikowska potwierdziła niejako rozstanie, zamieszczając w internecie wymowny wpis: "Jedyna prawdziwa miłość to ta matki i córki".

Czy aż tak bardzo zawiodła się na Patryku, który miał zostać jej mężem?

Rozstanie dla dobra dziecka

Jakiś czas temu sama przyznała, że po porodzie nie mogła poradzić sobie ze swoimi emocjami, a narzeczony nie wiedział, jak jej pomóc. - Kiedy po pół roku mój mózg powoli wracał na swoje miejsce, znów zawiodły emocje. Okazało się, że to tarczyca. Więc przez kolejne miesiące towarzyszyło mi ciągłe zmęczenie i obniżony nastrój - czytamy na blogu Wendzikowskiej.

Gdy wróciła do formy, bardzo chciała nadrobić czas, w którym - jak przyznaje - nie była sobą. Znów dużo pracowała, wpadła w wir podróży, robiła wywiady z największymi gwiazdami, a wieczorami była konferansjerką. Nic dziwnego, że z Patrykiem w zasadzie się mijali.

On też koncertował z AudioFeels i prowadził prognozę pogody w serwisie internetowym. Problem w tym, że - jak wieść niesie - czas spędzany w pracy nie przekłada się na jego zarobki. Według jednego z portali para rozstała się, bo w domu atmosfera między nimi miała być tak napięta, że dla dobra Kornelki postanowili przynajmniej przez jakiś czas pomieszkać osobno.

Gdy dziennikarze tygodnika "Na Żywo" zapytali dziennikarkę, czy jest jeszcze szansa na uratowanie tego związku, ucięła rozmowę. - Potwierdzam to, co już napisano i nic nowego nie dodam - powiedziała.

- Patryk mocno przeżywa sytuację i wciąż ma nadzieję, że rozstanie z Anią nie jest definitywne - zdradza jego znajomy. Na razie parze udało się porozumieć, co do opieki nad córką. Oboje spędzają z nią dużo czasu, tyle że... osobno.


***

Zobacz więcej materiałów:

Dowiedz się więcej na temat: Anna Wendzikowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje