Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Anna Popek: Sukcesy opijam, a porażki staram się jakoś znieść!

Oliwia i Małgosia mogą brać z pani przykład. Jak odnoszą się do medialnej popularności swojej mamy?

Reklama

- Nie spotykają się z nią w jakiś szczególny sposób. Gdy spacerujemy po Warszawie, nikt jakoś specjalnie na mnie nie reaguje. Natomiast poza stolicą, gdy widzą, że ktoś prosi o autograf lub zdjęcie, cieszą się, że jestem rozpoznawalna.

Czy córki też myślą, by kiedyś iść w pani ślady?

- Trochę mam żal do siebie za to, że niewystarczająco dbałam o to, by pokochały literaturę. Teraz same szukają swoich lektur i inspiracji. Gosia zostanie prawdopodobnie ekonomistką. Ma konkretne podejście do życia. Oliwia lubi naturę, przyrodę, rysowanie, malowanie. Jest wrażliwa, emocjonalna. Raczej obie pójdą własną drogą. Dobrze, bo często jest tak, że córka porównuje się do matki i nie może wyjść z jej cienia. To może być bardzo trudne.

A jakie jest pani podejście do sukcesów i porażek?

- Sukcesy opijam, a porażki staram się jakoś znieść. Smutek jest po to, żeby go przetrwać, uspokoić się trochę. To on każe nam się zatrzymać i pomyśleć: "Tu schrzaniłam, tam źle powiedziałam, tu mogłam inaczej". Wtedy myślimy, co zrobiliśmy nie tak, jak potrzeba. Kiedy zdarzają mi się takie dni, to najpierw muszę się porządnie "wysmucić". Potem idę spać, następnie coś gotuję, a na koniec zjadam dobre ciasto i wreszcie mogę ruszać dalej.

Rozmawiał: Robert Patoleta

Dowiedz się więcej na temat: Anna Popek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje