Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Anna Lewandowska: Wraca smutne dzieciństwo trenerki

To on dostrzegł w Ani ducha rywalizacji i rozbudził zainteresowanie karate. Jego wsparcie nie ograniczało się tylko do sportu.

Reklama

Gdy Maria Stachurska została sama z dziećmi, ruszył im na pomoc.

"Nie mieliśmy z bratem najłatwiejszego dzieciństwa. Kiedy zostaliśmy sami, mamie trudno było utrzymać dom, mnie i brata. Mieszkaliśmy wtedy w Podkowie Leśnej, miałam 14 lat. Pieniędzy brakowało na wszystko. Mówiłam koleżankom, że nie pojadę z nimi do kina, bo nie mam za co kupić biletu. To był ciężki czas. I wtedy pomógł nam brat mamy. Wyremontował nasz niewykończony dom, opiekował się nasza trójką" - przywołuje bolesne wspomnienia Anna. Teraz ma okazję się odwdzięczyć.

Krzysztof Krzywański założył bowiem niedaleko Włoszczowej ośrodek treningowy z zapleczem w stylu japońskim. Ania postanowiła go wesprzeć i rozpropagować to miejsce, organizując tam swoje obozy.

Wujek jest jej za to bardzo wdzięczny. Do dziś zastępuje Ani tatę i bardzo dba o bliskich.

W swoim ośrodku ma nawet domek przeznaczony dla rodziny, w którym podczas obozów Ani jej córeczka Klara zatrzymuje się z babcią i prababcią Jolantą Krzywańską.

"Na początku lutego skończył się kolejny obóz kondycyjny Anny Lewandowskiej. I choć miejsca wyprzedają się w kilka minut, żona naszego najlepszego piłkarza Roberta Lewandowskiego ani myśli, by zorganizować je w innym ośrodku, niż tym należącym do wujka" - czytamy w tygodniku "Na Żywo".

Na żywo

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: anna lewandowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama