Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Agnieszka Włodarczyk ujawnia, co działo się w polskich szpitalach. Horror po porodzie

Agnieszka Włodarczyk (40 l.) trafiła w sobotę 12 czerwca do szpitala. Celebrytka ujawniła, do czego przed pandemią dochodziło na oddziałach poporodowych.

Spodziewająca się pierwszego dziecka aktorka pojechała na badania kontrolne do państwowego szpitala. Lekarz zdecydował, że powinna zostać na obserwacji.

W swoich mediach społecznościowych 40-latka relacjonuje pobyt w państwowej placówce, w której jest pierwszy raz w życiu. Pokazuje, czym jest karmiona i w jakich warunkach przebywa.

Obecnie wizyty bliskich ograniczone są do minimum, co młode matki i personel bardzo sobie chwalą. Wcześniej dochodziło do koszmarnych sytuacji.

Horror na porodówkach

Niepokój wzbudzają wiadomości, które aktorka otrzymuje od innych kobiet.

Reklama

Okazuje się, że w polskich szpitalach, szczególnie na oddziałach poporodowych, przed pandemią brakowało intymności. Zdarzało się, że kobiety karmiące piersią musiały robić to w towarzystwie mężów i teściów swoich koleżanek z sali. Tym z kolei bardzo często brakowało taktu.

Panowie nie tylko krzątali się po pokoju, ale i potrafili przyglądać się biustom innych karmiących matek. To jednak nie koniec. Odwiedziny często przypominały spotkania towarzyskie, cewniki wymieniane były w obecności obcych mężczyzn.

Dochodziło również do sytuacji, gdy personel nie pozwalał zakładać młodym matkom bielizny poporodowej, bo "mają leżeć i wietrzyć ranę". Zdarzało się, że obok siedział mężczyzna, który akurat był w odwiedzinach u swojej żony.

Pandemia zmieniła wszystko

Agnieszka Włodarczyk nie może uwierzyć w to, co działo się na oddziałach przed pandemią. Nigdy wcześniej nie przebywała w państwowych placówkach. Ma nadzieję, że swój poród będzie wspominać jako cudowne doświadczenie. Wiadomości, które dostaje od swoich obserwatorek, są dla niej przerażające!

Aktorka przygotowuje się do swojego pierwszego porodu. Partner przynosi jej obiady i przekazuje przez okno (szpitalne jedzenie nie do końca jej smakuje). Będzie mógł być obecny podczas rozwiązania naturalnego. Gdyby doszło do cesarskiego cięcia, zostanie wyproszony z bloku operacyjnego. Po narodzinach na chwilę dostanie dziecko do przytulenia.

pomponik.pl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Włodarczyk

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje